Żyj, żyj, żyj! Matka pisała list do syna tuż przed zsyłką do obozu śmierci

Czytaj dalej
Fot. Norbert Ziętal, archiwum
Norbert Ziętal

Żyj, żyj, żyj! Matka pisała list do syna tuż przed zsyłką do obozu śmierci

Norbert Ziętal

Sara Salzberg we wrześniu 1939 r. straciła męża i 18-letniego syna. Rozstrzelali ich Niemcy. Trzy lata później, w lipcu 1942 r., przeczuwała, że i ją może spotkać śmierć. Napisała pożegnalny list do 14-letniego syna Fryderyka. Zakończyła go słowami „Pamiętaj Fredziu, żyj, żyj, żyj, to będzie moja pociecha”. Dzień później jechała już w transporcie do obozu śmierci.

- Niedawno odwiedziłem moją kuzynkę, która pracuje w Muzeum - Miejscu Zagłady w Bełżcu. Tutaj hitlerowcy masowo mordowali Żydów. Pokazała mi list Sary Salzberg. Niezwykły. Gdy go czytałem, ciarki przechodziły mi po plecach - opowiada Janusz Łukasiewicz, naczelnik Wydziału Kultury i Promocji Urzędu Miejskiego w Przemyślu, a prywatnie pasjonat historii.

Najukochańszy Synu Mój! Możliwe, że to ostatnie słowa, jakie ode mnie usłyszysz i proszę Cię Freduniu w imię naszych ukochanych męczenników, Tatusia i Julusia, bądź mężny i nie upadaj na duchu, bierz życie ze strony lekkiej i nie martw się niczym, bo wszystko jest marne, staraj się jakoś żyć w miarę możliwości

- w lipcu 1942 r. pisała Sara Salzberg, przemyślanka.

Kobieta przeczuwała najgorsze. Intuicja jej nie myliła.

***

Wrzesień 1939 r., Niemcy wkraczają do Przemyśla. Tuż za frontem posuwają się oprawcy z niemieckiej Einsatz-gruppen. Ich celem są mordy i pogromy na tle antysemickim. Chodzi o spowodowanie masowego exodusu polskich Żydów na tereny, które mają znaleźć się pod okupacją sowiecką.

Choć Przemyśl, zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, ma się stać punktem granicznym, a dzieląca miasto na pół rzeka San granicą, najpierw Niemcy 15 września 1939 r. opanowują całe miasto. Rozpoczyna się trzydniowy pogrom przemyskiej ludności żydowskiej. Aresztowani są mężczyźni, głównie przedstawiciele inteligencji, adwokaci, lekarze, bogaci kupcy.

W ręce oprawców trafiają również Herman Salzberg i jego 18-letni syn Juliusz. Salzbergowie należeli do grupy zamożniejszych przemyślan. Przed wojną przy ul. Franciszkańskiej Herman i Sara prowadzili sklep bławatny. Wychowywali dwóch synów. Mieszkali przy ul. Krętej, później przy ul. 3 Maja.

Niemcy wywozili Żydów grupami na przedmieścia i rozstrzeliwali. Między 16 a 19 września 1939 r. zamordowali w Przemyślu co najmniej 500-600 Żydów. Akcji towarzyszyły masowe rabunki i palenie synagog. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców podczas hitlerowskiej kampanii wrześniowej, a zarazem pierwsza zakrojona na tak szeroką skalę masakra Żydów podczas II wojny światowej.

Sarze Salzberg z młodszym synem, 14-letnim Fryderykiem, udało się przeżyć. Trafili na prawobrzeżną część miasta, czyli wkrótce sowiecką strefę okupacyjną. Przez trzy lata mieli względny spokój.

Wkrótce po ustaleniu granicy po stronie sowieckiej od były się ekshumacje rozstrzelanych Żydów. Z zachowanych przekazów wynika, że w zbiorowej mogile znaleziono ciała Hermana i Juliusza. Wzajemnie się obejmowali. Zginęli razem, najprawdopodobniej tuż przez egzekucją ojciec ostatni raz przytulił syna.

***

Lipiec 1942 r. Ponad rok od ataku III Rzeszy na Związek Sowiecki. Dla Sary Salzberg i jej syna Fryderyka, wówczas już 17-latka, rozpoczyna się najgorszy okres.

16 lipca 1942 r. niemiecki komisarz Przemyśla, Bernhard Giesselmann, wydaje decyzję o stworzeniu getta. Powstaje ono po prawej stronie Sanu, głównie obejmuje dzielnicę Garbarze i sąsiednie ulice. Zarządzeniem komendanta, pod karą śmierci, Żydzi z Przemyśla mają się przenieść do getta. Ale nie wszystkim będzie dane zamieszkać w „żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej”. Niemcy chcą tam tylko Żydów i Żydówki, którzy są zdolni do pracy. Każdy taki człowiek musi mieć odpowiednią pieczątkę w dokumentach. Sara Salzberg stara się o taki dokument. Niestety, nie udaje się jej go uzyskać.

26 lipca pisze list do syna. Przeczuwa swoją rychłą śmierć.

(...) Synusiu, gdybym ja miała tę pewność, że Ty Ukochany Mój będziesz spokojny, jak lekko bym odchodziła - ale znam Twoje złote serduszko, raptuś, ale duszę oddasz. Freduniu, dziękuję Ci za osłodę, jaką mi dałeś przez trzy lata mojej męki, za wszystko Synusiu Ci dziękuję. (...) słoneczko moje żegnaj mi. Jeszcze tyle bym miała do powiedzenia, ale nie mogę. Ty mnie Synusiu także rozumiesz bez słów. Pamiętaj Fredziu, żyj, żyj, żyj, to będzie moja pociecha. Wszystko oddaj, tylko siebie ratuj. Całuję Cię serce moje i błogosławię w moim i Tatusia imieniu. Twoja nieszczęśliwa Matka.

27 lipca 46-letnia kobieta wyjeżdża razem z setkami innych Żydów do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu. Tam działają już komory gazowe. Niemcy zabijają ludzi również na inne sposoby, np. dusząc ich spalinami z silnika czołgu.

***

Wrzesień 2019 rok. Do młodzieży z II Liceum Ogólnokształcącego w Przemyślu w odwiedziny przyjechało 135 uczniów technikum Ort Gevatayim w Tel Awiwie z Izraela. Razem z nimi 20 nauczycieli i opiekunów. Wśród nich są osoby z przemyskimi korzeniami. Jeden z punktów wizyty w Przemyślu zakłada zwiedzenie sporych rozmiarów cmentarza żydowskiego w Przemyślu. Ciekawość młodych Izraelczyków wzbudza stosunkowo świeży pomnik - nagrobek. Znajduje się niedaleko głównej bramy cmentarnej. Został ustawiony niedawno, w maju 2018 r., a jego fundatorem jest Fryderyk Salzberg, syn Sary, adresat wzruszającego listu.

Fryderyk przeżył Holokaust. Wyjechał do Grazu w Austrii, skończył studia inżynierskie, potem zamieszkał w USA. Dzisiaj ma 94 lata. Z żoną i rodziną mieszka w niewielkim miasteczku Northbrook niedaleko Chicago.

Profesor Friderick Salzberg, wykładowca chicagowskiego uniwersytetu, angażował się m.in. w sprawy ochrony cmentarzy żydowskich w Europie Środkowo-Wschodniej. To on w instytucie Yad Vashem w 1990 r. złożył świadectwa o śmierci ojca Hermana, brata Juliusza oraz swojej mamy Sary. W tym dokumencie, jako data śmierci kobiety, pojawia się 19 lipca 1942 r.

Ojcu, bratu oraz innym ofiarom masowej egzekucji Fryderyk Salzberg w 2000 r. ufundował tablicę pamiątkową na Cmentarzu Żydowskim w Przemyślu.

***

Muzeum w Bełżcu niedawno opublikowało na Facebooku list Sary Salzberg. Wywołał ogromne poruszenie. Internauci proszą o przetłumaczenie go na angielski.

Na pomniku ku czci matki pan Fryderyk polecił wyryć długi napis, m.in. zdanie: „Niech Ona będzie błogosławiona i jej imię na zawsze zapamiętane - Syn Fryderyk Salzberg”.

Norbert Ziętal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

cena obniżona -50%

Dostęp do gazety online na 30 dni za połowę ceny

14,50 29,00

Czytaj aktualną gazetę w formacie PDF bez wychodzenia z domu. Pobierz ją i podziel się z bliskimi. Bądźcie na bieżąco z informacjami!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.