Krzysztof Szubzda: Patriotyzm w trzech słowach "Sport - Zdrowie - Nacjonalizm"

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Koronkiewicz
Krzysztof Szubzda

Krzysztof Szubzda: Patriotyzm w trzech słowach "Sport - Zdrowie - Nacjonalizm"

Krzysztof Szubzda

Nasi dzielni ONR-owcy pojawili się ostatnio na meczu, by krzewić ideę „Sport - Zdrowie - Nacjonalizm”. To hasło przypomina mi zabawę w skojarzenia, polegającą na dowcipnym przejściu od jednego do drugiego słowa, które się ze sobą nie kojarzą. Na przykład od słowa „Warszawa” do słowa „rzepka”. Ciąg skojarzeń może brzmieć jakoś tak: Warszawa - Łazienki - hydraulik - trójnik - kolanko - rzepka”. A ciąg skojarzeń od „jabłka” do „poloneza” leciałby pewnie w ten sposób: jabłko - Adam - Małysz - wąsik - pląsik - taniec - polonez”.

Hasła ONR-u układane są chyba według tego schematu. Na początku coś pozytywnego, na końcu „Nacjonalizm”, a w środku jakiś bystry łącznik, który sugeruje, że te trzy idee są ze sobą nierozerwalnie zrośnięte jak: „Wolność, Równość i Braterstwo”. Chociaż akurat tych wartości ONR zbyt mocno nie akcentuje. Może stosowniejsze byłoby porównanie do hasła: „Kinder, Küche, Kirche”, czyli „Kuchnia, Dzieci, Kościół” - trzy tradycyjne pola działania każdej porządnej Niemki. Nie wiem, czy to nie z Niemiec wylęgły się taki proste, trzyczęściowe hasła. Brzmią miarowo jak werbel, łatwo je wykrzyczeć, łatwo w ich rytm wspólnie maszerować. Swego czasu robiło w Niemczech furorę hasło o jednym narodzie, jednej Rzeszy i jednym przywódcy. Też trzyczęściowe. Ale to już przeszłość. Dziś na niemieckich euro widnieją trzy słowa: Einigkeit, Recht und Freiheit” - Jedność, Prawo i Wolność. „Wino, kobiety i śpiew” to też niemieckie hasło, które rozprzestrzeniło się na świat w przeróżnych kombinacjach. Na przykład Włosi powiadają: Bacco, tabacco e Venere” czyli „Bachus, po machu i Wenera”, a po persku mówi się „Kabab, Sharab va Shabab” czyli, zmieniając kolejność, ale zachowując rytm: „Wino, baby i kebaby”. Grecy są nieco bardziej romantyczni i mają triadę „Płomień, kobieta i fale”, a turecki odpowiednik brzmi: „At, Avrat, Silah” czyli „Koń, kobieta i maczeta”.

Generalnie jednak ONR na rozdawanych przed meczem ulotkach przestrzega przez winem, kobietami i śpiewem. Wino odpada absolutnie, bo z alkoholem nie zbudujemy silnej Polski, kobiety mogą być, ale w parach z mężczyznami, a śpiew - tylko patriotyczny. Zresztą wszystko jest wyjaśnione w ulotce przy pomocy infografiki, też trzyczęściowej: ludzik z flaszką, koleś z konopiami i kobietka z transparentem „LGBT”. Temu trio mówimy nie, bo to: „Wóda, buchy i zboczuchy”.

Prawidłowe ludziki trzymają flagę, ciężary i słuszną kotwicę Polski Walczącej. Może nie do końca wiernie, ale za to z rymem można by to wyrazić hasłem: „Sztandar, Sztanga i Falanga”.

Żeby nie było, że się przyczepiam tylko do ONR-u, to druga strona też posługuje się prostymi hasłami opartymi na trzech słowach: „Sex, Love, and Rock’n’roll”, „Sadzić, palić, zalegalizować”, „Szybciej, wyżej, mocniej”. Ten ostatni slogan, brzmi jak zachęta do rozwiązłych zachowań seksualnych, ale tak naprawdę to antyczne motto olimpijskie.

Powiem szczerze, że nie przepadam za tymi topornymi, trzyczęściowymi hasłami, bo są one wykluczające i zawłaszczają słowa. Nawet nasze piękne hasło: „Bóg, Honor, Ojczyna” nie podoba mi się, bo sugeruje, że te wartości nie mogą istnieć osobno lub w innych trójkach. Są przecież przykłady patriotów-ateistów, religijnych zdrajców i honorowych bezbożników; życie jest tak cudownie skomplikowane i tak ujmująco wielobarwne, że próba opisania czegokolwiek trzema słowami jest tak samo skazana na niepowodzenie, jak próba zaśpiewania arii przy użyciu trzech dźwięków lub namalowania pejzażu trzema pociągnięciami pędzla. A ostatnio coraz częściej tak właśnie opisuje się świat - z rzetelnością i finezją pejzażysty, który ma jeden pędzel, jedną farbę i pomysł na trzy zamaszyste kreski. Pod tym względem tak zwani nacjonaliści i antyfaszyści niewiele się od siebie różnią. I jedni i drudzy chętnie budują mury z trzech słów i zapewniają o tym, że są lepszymi wersjami patriotów.

Czasem sobie myślę, że prawdziwy patriota kocha tylko Polskę. Natomiast nacjonalista kocha siebie za to, że tak bardzo kocha Polskę. Antyfaszysta też kocha siebie. Za to, że nie kocha Polski tak źle, jak nacjonalista.

Spodziewać się zatem należy, że na kolejnym meczu pojawi się ktoś z drugiej strony sporu z receptą na słuszniejszą miłość ojczyzny i w trosce o wyrazistość przekazu ukuje motto z trzech słów: „Wolność - Sex - Futbol”, albo „Zdrowie - Sport - Gorszy Sort”.
============04 BS Autor Czoło (32342262)============
Krzysztof Szubzda

redakcja@porann.pl

============25 BS Cytat Magazyn bez autora (32342255)============
Czasem sobie myślę, że prawdziwy patriota kocha tylko Polskę. Natomiast nacjonalista kocha siebie za to, że tak bardzo kocha Polskę.

Krzysztof Szubzda

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.