Kijów - Paryż przez Rzeszów i Przemyśl. Czy to realne?

Czytaj dalej
Fot. Norbert Ziętal
Norbert Ziętal

Kijów - Paryż przez Rzeszów i Przemyśl. Czy to realne?

Norbert Ziętal

Malkontenci mieli używanie, gdy jesienią napisaliśmy, że może już wkrótce z Kijowa przez Przemyśl pojedziemy pociągiem do Paryża. Zatkało ich, gdy na stacji w Przemyślu pojawił się szybki pociąg z Kijowa.

Czy dzisiaj można pociągiem dojechać z Kijowa, stolicy Ukrainy, do Paryża, stolicy Francji? Oczywiście, że można. Po wpisaniu tych dwóch stacji do wyszukiwarki Polskich Kolei Państwowych dostajemy odpowiedź, że PKP Intercity nie dojeżdża ani do Kijowa, ani do Paryża, ale system podaje nam pięć propozycji pokonania tej trasy.

Pięć alternatyw, ale żadna nie jest wygodna, bo w trakcie podróży trzeba byłoby się przesiadać od trzech aż do ośmiu razy, a podróż, łącznie z oczekiwaniem na kolejne połączenia, trwałaby od 36 do prawie 42 godzin. Pod warunkiem oczywiście, że pociągi byłyby punktualne, bo opóźnienie choćby jednego zawaliłoby nam całą podróż.

Transeuropejska linia kolejowa Kijów - Paryż

Wizja transeuropejskiego pociągu z Kijowa do Paryża nie jest nowa. Mało kto dzisiaj pamięta, że już w 2004 r., kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, poseł z Przemyśla Marek Kuchciński, dzisiaj marszałek Sejmu, wręczył Ukraińcom flagę Unii Europejskiej i symboliczny, europejskie słup graniczny z życzeniami, aby kiedyś został wbity na wschodniej granicy Ukrainy.

- Droga dość daleka, ale szlak kolejowy Ługańsk - Pireneje jest godny poparcia - mówi wtedy Kuchciński.Ługańsk to miasto we wschodniej Ukrainie, Pireneje to góry na pograniczu francusko - hiszpańskim.

Dość długo było cicho o tym szlaku kolejowym. Sprawa na dobre ruszyła w ub. roku. W lutym 2016 r. Kuchciński spotkał się z szefem niemieckiego Budesratu i premierem Saksonii Stanislavem Tillichem. Obaj politycy byli zgodni co do koncepcji transeuropejskiej linii kolejowej Paryż - Kijów.

Temat pociągu do szerszej opinii publicznej trafił po jesiennym, wyjazdowym posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury w Krasiczynie koło Przemyśla. Oprócz polskich posłów, członków tej komisji, udział wzięli również parlamentarzyści z Ukrainy oraz przedstawiciele wielu instytucji.

- Transeuropejski ekspres Kijów - Paryż wkrótce może ruszyć w trasę. Ja jestem gorącym zwolennikiem uruchomienia tego połączenia - mówił wtedy Kuchciński
.
- Pociąg Kijów - Paryż to nośna idea, która już wkrótce może zostać zrealizowana - stwierdził wówczas Bogdan Rzońca, podkarpacki poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący Komisji Infrastruktury.

- Ta koncepcja będzie jeszcze tematem rozmów i analiz, w tym ekonomicznych. Jestem przekonany, że w przypadku, gdyby zachodziła konieczność dofinansowania tego połączenia, to takowe powinno zostać udzielane przez nasz rząd na polskim odcinku – powiedział minister transportu i budownictwa Andrzej Adamczyk.

Czy tak długa linia kolejowa ma sens ekonomiczny?

Podczas posiedzenia przyjęto dezyderat w sprawie uruchomienia tego połączenia kolejowego. Zaznaczono, że warunkiem uruchomienia połączenia jest zainteresowanie nim zagranicznych przewoźników. Oczywiście, pojawiły się głosy o ekonomiczną stronę tego projektu. Czy w ogóle pasażerowie będą chcieli korzystać z bardzo czasochłonnego połączenia, skoro są samoloty? Falę krytyki przecięło pojawienie się pod koniec grudnia bezpośredniego pociągu Kijów - Przemyśl, realizowanego przez ukraińskie koleje, obecnie dowodzone przez Polaka Wojciecha Balczuna. Pociąg został uruchomiony w rekordowo szybkim czasie. Ukraińcy wykorzystali międzynarodowe przepisy, które pozwalają na uruchomienie, bez zbędnej procedury, pociągu do pierwszej stacji sąsiedniego kraju.

Od kilku miesięcy Przemyśl jest dla ukraińskich studentów uczących się w Polsce i Ukraińców pracujących u nas, hubem, czyli stacją przesiadkową. Stąd rozjeżdżają się do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia. Po okresie świątecznym, gdy w jednym składzie przyjeżdżało nawet 600 osób, teraz ruch ustabilizował się na poziomie 150 do 200, co i tak jest sporą liczbą, biorąc pod uwagę realia przemyskiej stacji i nielicznych pasażerów wysiadających z innych dalekobieżnych pociągów.
Najszybciej samolotem, najtaniej autobusem i pociągiem

Jak wyglądałaby finansowa strona połączenia Kijów - Paryż? Policzmy.
Bezpośrednie, lotnicze połączenia Kijowa z Paryża obsługiwane są przez francuskie Air France i Ukraine International. Lot, w zależności od pory dnia, trwa od 3 do 3 i pół godziny. Plus dojazd na lotnisko, odprawy itp. Najtańszy bilet w klasie ekonomicznej możemy kupić za nieco ponad 2200 złotych. Taniej, już za ponad 1,5 tys. złotych, możemy polecieć choćby polskim LOT-em, z przesiadką w Warszawie. Sam lot potrwa ok. 5 godzin.

Autobusem o wiele taniej. Bezpośrednie połączenia pomiędzy stolicami Ukrainy i Francji oferują np. Eurolines. Podróż trwa aż 47 godzin, a cena biletu jest atrakcyjna. W przeliczeniu na złotówki nieco ponad 600 złotych.

Samochodem? 2400 km, m.in., w Polsce autostradą A4. Przy dieslu spalającym 6 litrów na 100 km i średniej cenie paliwa 5,5 złotych wychodzi ok. 800 złotych. Do tego dochodzą opłaty za niektóre odcinki autostrad w Polsce i Francji. Łącznie na pewno wyjdzie ponad 1000 złotych. Czas podróży, bez koniecznych odpoczynków i oczekiwania na odprawę na granicy ukraińsko - polskiej, 25 godzin.

A pociągiem? Na razie trudno wyliczyć cenę, bo obecnie, aby koleją dojechać z Kijowa do Paryża należy korzystać z oferty kilku przewoźników, do tego z różnych krajów, a także częściowo z komunikacji autobusem. Porównywalna, trwająca 37 godzin podróż bezpośrednim pociągiem z Moskwy do Paryża, w najtańszym wariancie kosztuje tysiąc złotych. Dzieci, studenci, osoby starsze korzystają ze zniżek, od 30 do nawet 50 proc. Z tym, że podróż odbywa się w wagonach najwyższej klasy. Długość kolejowego połączenia Moskwa - Paryż wynosi prawie 3200 km, tymczasem z Kijowa do Paryża jest o ok. 800 km bliżej. Z tego powodu można przyjąć, że bilet byłby proporcjonalnie tańszy i zrównałby się z autobusowym.

Wychodzi na to, że samolotem jest najszybciej a autobusem najtaniej. Najbardziej komfortowa, a niewiele droższa byłaby podróż pociągiem.

Czy w tej sytuacji bezpośrednie połączenie Kijowa z Paryżem, przez Przemyśl i Rzeszów, ma szansę powodzenia?

- Jak najbardziej tak - przekonuje Karol Gajdzik z Przemyśla, prezes stowarzyszenia Linia 102.pl. - Teoretycznie mogłoby to być jedno połączenie, bo już pojawiły się informacje, że wagony mogłyby być wyposażone w wymienne zestawy kół, w zależności od rozstawu torów. Bardziej realne na dzisiaj wydaje się połączenie z Kijowa do Paryża, z przesiadką w Przemyślu. A na tym nasze miasto mogłoby najbardziej skorzystać - twierdzi Gajdzik.

Nowy jedwabny szlak. Tym razem kolejowy

Na kolej stawiają Chińczycy. Od pewnego czasu realizują wizję kolejowych połączeń, na razie towarowych, pomiędzy Chinami i Europą Zachodnią, przez Polskę. Kolej staje się atrakcyjnym przewoźnikiem, pośrednim pomiędzy szybkim, ale drogim transportem lotniczym i najtańszym, ale najdłuższym morskim.

Norbert Ziętal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.