Zabawa w karate. Za zgodą lekarza czy bez tej zgody?

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Joanna Bejmajoanna.bejma@pomorska.pl

Zabawa w karate. Za zgodą lekarza czy bez tej zgody?

Joanna Bejmajoanna.bejma@pomorska.pl

Czy dzieci, które uczestniczą w zajęciach rekreacyjnych, muszą odwiedzić lekarza medycyny sportowej? Pytano o to podczas sesji w Żninie.

Temat wywołał radny Eugeniusz Rzymyszkiewicz, także trener w klubie Gakko-Karate. Oznajmił, iż nie ma problemu, aby dzieci w łabiszyńskiej przychodni przeszły badania i zostały zakwalifikowane do zajęć rekreacyjnych.

Tymczasem w niepublicznej przychodni „Agamed” dzieci wysyłane są do lekarza medycyny sportowej. Zaznaczył, że małe dzieci, kiedy przychodzą na zajęcia, bawią się, ćwiczą koordynację ruchową, szybkość, ale nie wykonują żadnych drastycznych ruchów i walk.

- Jak można wysyłać dzieci 5, 6, 7-letnie do lekarza sportowego? One tego nie potrzebują. Ja jako trener wiem, kiedy zawodnika należy wysłać do lekarza sportowego. Dzieci od 13 roku życia uczą się walk i wtedy są tam wysyłane i sam tego pilnuję. Wtedy trzeba dziecku badać wytrzymałość, wydolność. Dzieci do 13 roku życia tego nie potrzebują i jak rodzice idą do nowej przychodni, mają jeździć po Żninie, Bydgoszczy, stać w kolejkach, opadają im ręce. Denerwują się i wtedy dziecko przez takie coś nie przychodzi trenować chociaż bardzo chce, bo rodzic nie ma czasu - powiedział.

Agnieszka Łasecka, pediatra z przychodni „Agamed” podkreśliła, że działalność lekarska opiera się nie tylko na jej wiedzy, ale i rozporządzeniach.

- I zgodnie z rozporządzeniem wszystkie zajęcia, które są wykonywane poza szkołą, jeśli potrzebują zgody lekarskiej, muszą przejść przez lekarza medycyny sportu - usłyszeliśmy.

Dziecko do lekarza medycyny sportowej trafia z całym plikiem wcześniej przeprowadzonych badań. - Karate jest sportem kontaktowym. Generalnie ja nie wnikam czy ono się bawi, to jest sport kontaktowy i wymaga wizyty u lekarza medycyny sportowej - dodała. To on decyduje, czy posłać dziecko do innych specjalistów np. kardiologa, neurologa, laryngologa.

- Według rozporządzenia ja nie mam uprawnień podpisać zgody takiemu pacjentowi na udział w sportach poza szkołą - powiedziała pani doktor.

- Chciałbym powiedzieć, że są to zajęcia rekreacji ruchowej. Chce pani powiedzieć, że na przykład na zajęcia „Plus 50”, które też są poza szkołą, to taka osoba powinna iść do lekarza sportowego? - pytał dalej Eugeniusz Rzymyszkiewicz.

- A potrzebuje zgody? Jeśli są to zajęcia rekreacyjne to nie potrzebuje zgody lekarskiej. Jeśli potrzebuje zgody lekarskiej to znaczy, że są to zajęcia obarczone jakimś ryzykiem i muszą być zgodnie z rozporządzeniem załatwione tak, a nie inaczej - oświadczyła Agnieszka Łasecka.

- Nastąpiło niezrozumienie pojęć - oświadczył Wiesław Kubkowski, radny i lekarz w jednej osobie. - Zawodnik zrzeszony w klubie wymaga, żeby był zbadany przez poradnię medycyny sportowej, natomiast dzieci, które prowadzą zajęcia rekreacyjne na zasadzie zabawy, w tym przypadku jest to zabawa w karate, takiej zgodny nie wymagają. Nie jest wymagane, żeby osoba, która nie jest zakwalifikowana w klubie jako zawodnik i skoro nie jest zawodnikiem nie może brać udziału w żadnych zawodach, nie wymaga przejścia przez medycynę sportu - powiedział.

Przysłuchując się dyskusji burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek zaproponował, że jeśli opiekun sekcji wymaga, że nie ma potrzeby wysyłania dziecka do lekarza medycyny sportowej to nie wysyła go tam. Jeśli uważa, że forma sportu jest kontaktowa to wtedy „trzeba to na poważnie potraktować”. - Ale nie wiem z kolei, na ile lekarz jest powiadamiany co to za forma - dodał.

Wiesław Kubkowski powiedział, że te informacje są podane, z kolei Agnieszka Łasecka oświadczyła, że pacjenci, którzy byli na wizycie u lekarza sportowego wracają i mówią, że byli wysyłani na przykład dodatkowo na echo serca czy do neurologa. - I są zadowoleni - oznajmiła. Mało tego, pacjent dostaje książeczkę sportowca i jest cały czas pod kontrolą lekarską.

„Pomorskiej” oświadczyła, że taka praktyka w przychodni „Agamed” w Łabiszynie będzie nadal stosowana.

Joanna Bejmajoanna.bejma@pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.