Za zmiany klimatu odpowiedzialny jest przede wszystkim człowiek

Czytaj dalej
Fot. FOT. 123RF
Dorota Kowalska

Za zmiany klimatu odpowiedzialny jest przede wszystkim człowiek

Dorota Kowalska

Ekologiczna świadomość Polaków jest znacznie większa niż kilka lat temu. Większość z nas segreguje śmieci, oszczędza wodę i energię. Martwi się o to, na jakiej planecie przyjdzie żyć przyszłym pokoleniom, i wie, że to zależy od nas samych

Zanieczyszczona Odra, tony śniętych ryb spływających w stronę Bałtyku, zagrożone ptactwo i wszelka zwierzyna mieszkająca w dorzeczu rzeki - może kiedyś ten problem, a właściwie katastrofa ekologiczna nie zajęłaby Polaków, dzisiaj - zajmuje. Dzisiaj mówi się o niej w sklepach i na spotkaniach towarzyskich, rozmawia w pracy. Bardziej niż kiedyś rozumiemy, że to my w znacznej mierze decydujemy o tym, jak będą żyć nasze dzieci i wnuki. Widzimy, co dzieje się wokół: przyglądamy się wyschniętym korytom rzek, doświadczamy częstszych niż jeszcze kilkanaście lat temu fal upałów, gwałtowniejszych burz i niszczących tornad.

Anna, 44 lata: trójka dzieci, mąż, niewielki dom pod Warszawą. Z wykształcenia lekarz pediatra, pracująca w zawodzie.

- Ekologia zawsze była dla nas w rodzinie ważnym tematem. Mamy świadomość, jak ważne jest dbanie o środowisko, nasze dzieci także, bo o pewnych sprawach rozmawiamy z nimi od małego. Uczymy określonych zachowań - opowiada. Co można powiedzieć małemu dziecku o szanowaniu świata? O, bardzo wiele. Choćby to, że nie należy zaśmiecać lasów i ulic, że papier trzeba wrzucić do czerwonego, a plastik do zielonego kosza, że wychodząc z pokoju czy łazienki, trzeba zgasić światło i zakręcać wodę po każdym myciu rąk czy owoców.

- To są podstawy, o których nasze dzieci wiedzą. Razem z mężem też staramy się żyć rozsądnie: jemy mięso dwa, trzy razy w tygodniu, nie kupujemy ubrań, jeśli nie są nam potrzebne, w ogóle jesteśmy przeciwnikami kupowania czegoś dla samego faktu kupowania. Staramy się ograniczyć ilość plastiku obecnego w domu, oszczędzamy energię i wodę - wylicza Ania, niewysoka, szczuplutka, bardzo energiczna.

Mówi, że żyją tak od lat, bo pewne sprawy zawsze wydawały im się oczywiste.

- Dzisiaj mówi się o nich więcej i częściej, może stąd, przynajmniej z moich obserwacji wynika, że świadomość ekologiczna Polaków jest większa. Pytanie, czy nie zaczęliśmy dostrzegać problemu zbyt późno - wzrusza ramionami.

Rzeczywiście, także badania pokazują, że ekologiczna świadomość Polaków jest znacznie większa niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Ponad 96 procent respondentów deklaruje, że regularnie segreguje odpady. Według 94 procent badanych zmiany klimatu to ważny albo bardzo ważny problem. Ponad trzy czwarte mieszkańców Polski jest skłonnych wydać więcej na „czystą” energię, a blisko sześciu na dziesięciu planuje zmienić swój piec na bardziej ekologiczne źródło energii - to tylko niektóre wyniki badań dotyczących świadomości i zachowań ekologicznych Polaków przeprowadzonych w październiku 2020 roku dla Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Celem badań było poznanie naszego stanu wiedzy, zainteresowań i postaw wobec największych wyzwań dla Polski dotyczących problemów środowiska naturalnego oraz jego ochrony. Respondenci poproszeni o wskazanie trzech dziedzin, w których nasz kraj ma najwięcej problemów do rozwiązania, głównie podawali ochronę środowiska - tak wybrało 52 procent Polaków. Zdaniem badanych największym problemem środowiska naturalnego jest zanieczyszczenie powietrza (59 procent), problem odpadów (50 procent) i zanieczyszczenie wód, problemy z wodą (34 procent).

Najczęściej wskazywanym powodem, dla którego warto chronić środowisko, jest troska o przyszłe pokolenia - ten powód wybrało prawie trzy czwarte badanych. Na drugim miejscu znalazła się dbałość i troska o zdrowie człowieka, na trzecim - przyroda jako wartość sama w sobie. Co dziesiąty respondent wskazał oszczędność i względy ekonomiczne.

W opinii badanych stan środowiska w największym stopniu zależy od aktywności każdego z nas (69 procent). Z kolei najbardziej popularnymi źródłami informacji o środowisku naturalnym są internet (72 procent), telewizja (65 procent) i prasa (27 procent).

Także z badania IBRiS zrealizowanego na zlecenie Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej w 2022 roku wynika, że Polacy mają świadomość swojego wpływu na zmniejszenie zmian klimatu. Aż 87 procent badanych przyznało, że za zmiany klimatu odpowiedzialny jest przede wszystkim człowiek. Zdecydowana większość (82 procent) zadeklarowała, że przykłada dużą wagę do troski o środowisko naturalne. Aż 75 procent respondentów uważa, że działania pojedynczego człowieka, takie jak chociażby oszczędzanie energii elektrycznej, mają pozytywny wpływ na środowisko naturalne i zmniejszenie zmian klimatu. 13 procent badanych nie zgodziło się z tym stwierdzeniem, a 12 procent nie miało zdania. Najchętniej zgadzały się z nim osoby młode (ok. 80 procent wśród osób do 49. roku życia), a najrzadziej osoby w średnim wieku - tylko 56 procent twierdzących odpowiedzi w grupie 50-59 lat. Potencjalny wpływ swoich działań na powstrzymanie zmian klimatu widzą częściej osoby z wyższym wykształceniem (83 procent wskazań) i mieszkańcy wielkich miast (84 procent pozytywnych odpowiedzi).

Renata, nauczycielka w jednej z sosnowieckich szkół podstawowych, mówi, że większą świadomość tego, jak duży wpływ mamy na środowisko i klimat, widać już u dzieci.

- To wynika przede wszystkim z tego, że wiele się o tym mówi, także w szkole. Przeróżne instytucje organizują w szkołach pogadanki dla młodych ludzi, maluchów nawet, o tym, jak należy się zachowywać w lesie, na ulicy, w górach, jak dbać o przyrodę i zwierzęta. To rozmowy, które do nich trafiają - twierdzi nauczycielka. I dodaje, że nie zdarzyło jej się zobaczyć malucha, który wyrzuca papierek na szkolne boisko. Dzieci przynoszą do szkoły śniadania w pudełkach, kanapki nie są owijane w papier czy folię aluminiową. Wiele nosi picie w butelkach wielorazowego użytku, a nie plastikowych, jak dawniej. 10-letni Kacper po jednej z takich pogadanek nie pozwoli już nikomu wyrzucić gumy do żucia na chodnik czy nawet do kosza. Wie, że mogą podziobać ją ptaki, a wtedy guma poskleja ich dzioby. Więc zużytą gumę trzeba najpierw owinąć w papierek i dopiero potem się jej pozbyć.

WWF Polska, przy współudziale portalu Brainly w 2020 roku przeprowadziło badania dotyczące zaangażowania młodych ludzi w działania proekologiczne. W ankiecie mogli wziąć udział uczniowie od pierwszej klasy szkoły podstawowej do ostatniej klasy szkoły ponadpodstawowej. Największą grupę (ponad 80 procent) stanowiły dzieci w wieku 13-15 lat. Większość z nich zadeklarowała, że segreguje odpady, oszczędza wodę przy codziennych czynnościach, 56 procent młodzieży szkolnej stwierdziło, że w ich domu nie wyrzuca się jedzenia, kupuje się mniej, wykorzystuje się resztki do przyrządzania potraw, korzysta z transportu publicznego, nawet jeśli czasem dojazd samochodem byłby wygodniejszy. Co ciekawe, wiele dzieci przyznało, że w ich rodzinach ogranicza się podróże lotnicze na rzecz lokalnej turystyki, a także wybiera się takie środki komunikacji jak kolej czy autobusy.

Jeszcze większa ekologiczna świadomość panuje wśród młodzieży i młodych ludzi. Badanie Deloitte z 2021 pokazuje, że zarówno Millenialsi (ludzie urodzeni w latach 80. i 90. XX wieku), jak i pokolenie Z (ludzie urodzeni w latach 1995-2010) od dawna naciskają na zmiany społeczne, które mają służyć ratowaniu naszej planety, ale też uważają, że świat znajduje się w decydującym momencie, że trzeba działać natychmiast, bo za chwilę będzie na to za późno.

Ola, 22 lata, studentka iberystyki. Środowisko zawsze miało dla niej ogromne znaczenie. Już jako mała dziewczynka uwielbiała zwierzęta i to naprawdę wszystkie. Nie miało dla niej znaczenia, czy to pies sąsiadki, jej własny kot, czy jaszczurka w Bieszczadach. Kiedy trochę dorosła, zaczęła brać udział w różnych akcjach proekologicznych - na przykład w ramach wolontariatu zbierała śmieci w lasach.

- Później, będąc w gimnazjum i liceum, poczułam, że chcę robić więcej. Przerzuciłam się na kupowanie w tzw. lumpeksach. Początkowo były to pojedyncze rzeczy: koszule, sukienki. Teraz tak przyzwyczaiłam się do kupowania ubrań z drugiej ręki, że większość mojej szafy pochodzi z second handów. Kupuję w nich prawie wszystko, z wyjątkiem bielizny i butów. Wiedząc, jak na środowisko i społeczeństwa państw rozwijających się wpływa fast fashion, czułabym się źle, kupując ubrania tylko i wyłącznie w sieciówkach - opowiada

Coraz więcej dowiadywała się o środowisku, o klimacie - w pewnym momencie podjęła decyzję o przejściu na wegetarianizm. Złożyło się na to kilka rzeczy, ale przede wszystkim wiedza o przemyśle mięsnym i tym, jak ten wpływa na klimat, nie mówiąc już o cierpieniu zwierząt. Mięsa nie je od pięciu lat i mówiąc szczerze, w ogólnie jej go nie brakuje, podobnie jak ryb. Cały czas spożywa nabiał, ale wie, że w przyszłości będzie go chciała ograniczać lub całkowicie wyeliminować z diety.

- Nie wyobrażam sobie jedzenia krowy czy świni, bo to dla mnie tak samo żyjące stworzenie jak mój pies. W tym samym czasie zrezygnowałam z kosmetyków, które w swoim składzie mają produkty odzwierzęce, lub kosmetyków firm, które testują swoje produkty na zwierzętach. Dotyczy to zarówno kosmetyków do makijażu, jak i pielęgnacyjnych, takich jak szampony. Nie zamierzam wspierać koncernów, które cały czas nie rozumieją, że konieczna jest rezygnacja z tak barbarzyńskich praktyk - tłumaczy. - Zauważyłam, że dużo osób w moim wieku, ale także młodszych, zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie dla klimatu ma globalny rozwój. Coraz więcej młodych ludzi rezygnuje czy ogranicza produkty odzwierzęce, bojkotuje fast fashion, kupuje kosmetyki wegańskie czy curelty-free. Ale z drugiej strony, mamy świadomość, że sami świata nie zmienimy. A obecny świat wymaga zmian. Konieczne są jednak zmiany systemowe - dodaje Ola.

Jej zdaniem właśnie dlatego młodzi ludzie na całym świecie wychodzą na ulice i apelują do rządzących, by ci podjęli kroki zmierzające do złagodzenia skutków zmian klimatycznych, do których w dużej mierze przyczynił się człowiek. Jej rówieśnicy wiedzą, że jeśli decydenci nie podejmą działań teraz, świat ich dzieci czy wnuków będzie zagrożony. - Już dzisiaj mamy do czynienia ze swoistymi anomaliami pogodowymi. A drugiej Ziemi dla nas nie ma - wzrusza ramionami Ola.

Ale też tak z badań przeprowadzonych dla Ministerstwa Klimatu i Środowiska, jak i tych dla Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej wynika, że Polacy oprócz świadomości podejmują konkretne działania na rzecz ochrony środowiska. W pierwszym badaniu aż 96 procent badanych zdeklarowało, że regularnie segreguje odpady. Respondenci znacznie częściej niż w poprzednich latach zwracają uwagę na ograniczenie zużycia wody (ponad 90 procent wskazań) oraz wybierają rozwiązania ekologiczne, nawet wtedy, gdy oznacza to dodatkowy koszt (82 procent). 61 procent badanych zadeklarowało, że może skorzystać z roweru bądź komunikacji miejskiej zamiast samochodu.

Jedna trzecia respondentów planuje podjęcie dodatkowych działań, które zwiększą efektywność energetyczną i umożliwią zmniejszenie rachunków za energię. Osoby te najczęściej planują zastosować odnawialne źródła energii. Ponad trzy czwarte badanych jest skłonnych wydać więcej na „czystą” energię, odsetek ten jest prawie cztery razy wyższy od tego w 2018 roku. Z kolei w drugim badaniu 92 procent ankietowanych stwierdziło, że oszczędza energię elektryczną, a troska o środowisko naturalne jest najistotniejszym obok kosztów czynnikiem motywującym.

- Od kilku lat obserwujemy zwiększoną świadomość ekologiczną wśród Polaków. To badanie także potwierdza, że dostrzegamy, iż działania pojedynczego człowieka mogą mieć wpływ na nasze środowisko naturalne. Samo angażowanie się w takie aktywności sprowadza się do zmiany drobnych nawyków, takich jak np. gaszenie światła w pomieszczeniu, wybierania programów eco w urządzeniach AGD czy zwykłe odłączanie ładowarki z gniazdka po naładowaniu telefonu. Wynika z tego, że podejmujemy, przynajmniej na poziomie deklaratywnym, małe działania, które mają pozytywny wpływ także w aspekcie globalnym - mówi Michał Kowalczyk, dyrektor ds. badań IBRiS.

Jan, 74-letni emeryt z wykształceniem biologicznym. Od lat martwił się tym, jak wygląda przyroda wokół niego, i zawsze powtarzał, że kiedy był młody, wyglądała lepiej. Pan Jan jest zapalonym grzybiarzem, dużo czasu spędza i spędzał w lesie, widział, co się w nich działo, czasami spotykał w pobliskich zagajnikach regularne wysypiska śmieci.

- Odetchnąłem z ulgą, kiedy wreszcie wprowadzono segregację śmieci - przyznaje. Uchodzi w domu za specjalistę w tej dziedzinie. Niektóre opakowania zbudowane są z folii i papieru, potrafi oddzielać jedno od drugiego. Jeśli wnuki nie wiedzą, do jakiego kosza wrzucić odpadki, biegną do dziadka - on zawsze wie.

- Bardzo się martwię tym, co dzieje się z naszą planetą. Chciałbym, żeby dobrze żyło się na niej przyszłym pokoleniom. Czasami myślę sobie, że te susze i upały, które nas ostatnio nawiedzają, to taki okres przejściowy, że to minie i aż tak wielkich zmian klimatycznych nie będzie - mówi z nadzieją w głosie.

Oszczędza też energię i wodę. Jeśli myje owoce czy warzywa, do mycia nie używa substancji chemicznych, podlewa potem tą samą wodą ogródek. Martwi go niski poziom wód gruntowych, wyschnięte koryta rzek.

- Tylko od nas zależy, jak nasza planeta będzie wyglądać za dekadę czy dwie - nie ma wątpliwości.

Nie tylko w Polsce jesteśmy coraz bardziej świadomi ekologicznie, właściwie można powiedzieć, że my dopiero uczymy się dbać o Ziemię. Z badania przeprowadzonego w 2020 roku przez naukowców z uniwersytetów Yale i Columbia wynika, że najbardziej przyjazne środowisku są kraje europejskie. W przygotowanym rankingu pierwsze 10 miejsc zajęły właśnie one. Jak donosi Forbes, na pierwszym miejscu światowego rankingu znalazła się Dania. Za nią kolejno uplasowały się Luksemburg, Szwajcaria, Wielka Brytania, Francja, Austria, Finlandia, Szwecja, Norwegia i Niemcy. Stany Zjednoczone zajęły dopiero 24. miejsce.

Przy typowaniu pierwszych miejsc naukowcy brali pod uwagę między innymi obowiązujące w konkretnych państwach programy, których celem jest ochrona zdrowia publicznego oraz ochrona zasobów naturalnych. Na dalszych miejscach rankingu znalazły się Japonia (12), Australia (13) i Kanada (20). Za Stanami Zjednoczonymi są natomiast Korea Południowa (28), Singapur (39), Argentyna (54) i Brazylia (55). W rankingu państw najbardziej przyjaznych środowisku Polska zajęła 37. miejsce. Nasz kraj w zestawieniu uplasował się za Rumunią (32), Węgrami (33), Litwą (35), Łotwą (36), a przed Singapurem (39), Bułgarią (41), Chile (44) oraz Serbią (45). Ranking zamykają Sierra Leone, Afganistan oraz Mjanma, a ostatnie, 180. miejsce, przypadło Liberii.

W zestawieniu EPI 2020 (Enviromental Performance Index) można było zdobyć 100 punktów. Pierwsza w rankingu Dania osiągnęła wynik 82,5, zaś Polska - 60,9. Co może martwić? W porównaniu do badań przeprowadzonych przed dekadą Polska poprawiła się zaledwie o 1,1 punktu, a taka choćby Chorwacja o niemal 14 punktów.

Ważne są podkategorie rankingu. Jeśli chodzi o ekologiczne rolnictwo, najlepiej wypadła Ukraina, zaś Polska znalazła się na 32. miejscu, a więc nieco lepiej niż w klasyfikacji ogólnej. Znacznie lepiej poradziliśmy sobie w kategorii segregacja odpadów - zajęliśmy w niej 19. miejsce. Dobrze radzimy sobie z ochroną gatunków zwierząt mieszkających w Polsce (pierwsze miejsce ex aequo z kilkunastoma innymi krajami), gorzej jest z ochroną środowisk, w których te zwierzęta żyją - tu zajmujemy 40. miejsce.

Tak naprawdę cały świat zdaje sobie sprawę, przed jakim stoi wyzwaniem. Studentka Ola ma rację - drugiej Ziemi dla nas nie ma. Hans Joachim Schellnhuber, niemiecki fizyk i klimatolog, przewodniczący naukowego gremium doradczego rządu RFN ds. globalnych zmian klimatu, powiedział tak: „Według obecnej wiedzy da się może żyć także z ociepleniem wynoszącym 2-3 st. Celsjusza. Jednak najpóźniej na tym poziomie powinniśmy się zatrzymać, gdyż poza tą granicą grożą nam procesy niemożliwe do opanowania, jak topnienie czap lodowych na biegunach czy załamanie się kontynentalnych ekosystemów. Większość klimatologów jest zdania, że globalny wzrost temperatury o cztery stopnie oznaczałby śmiertelnie groźny eksperyment, na który w żadnym wypadku nie powinniśmy się narażać”. Sami też możemy sporo zrobić, aby do tego „śmiertelnie groźnego eksperymentu” nie doszło, i coraz częściej zdajemy sobie z tego sprawę.

Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.