Wrócili na salony i namieszali. Żużlowcy, ale także i kibice Motoru
Skoro PGE Ekstraliga reklamuje się, że jest najlepszą żużlową ligą świata, to i emocje towarzyszące rywalizacji w niej muszą być największe. I fanom Speed Car Motoru Lublin tegoroczny, debiutancki sezon rzeczywiście dostarczył emocji w nadmiarze, a huśtawka nastrojów przez kilka ostatnich miesięcy przypominała momentami szaloną jazdę rollercoasterem.
Ale cofnijmy się na moment do 2017 roku. Wtedy to, po rocznej nieobecności Lublina na żużlowej mapie Polski, nowi ludzie, z nową wizją i pod nowym szyldem zgłosili drużynę Speed Car Motoru do rozgrywek drugiej ligi. Jeden sezon wystarczył, aby awansować szczebel wyżej, a rok później Motor poszedł za ciosem i dokonał czegoś, co nikomu wcześniej się nie udało - w dwa lata wywalczył dwa awanse. Ten drugi w niezapomnianym stylu, ponieważ w finale lublinianie odrobili 14 punktów starty z pierwszego spotkania i po 23 latach ekstraliga żużlowa wróciła do Lublina!
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.
już od
3,69 ZŁ /dzień