Wielkopolska: Pracowitość mamy we krwi

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Norbert Kowalski

Wielkopolska: Pracowitość mamy we krwi

Norbert Kowalski

W powszechnej opinii nasz region uchodzi od lat za jeden z najlepiej rozwijających się w kraju, w którym ludzie są bardzo pracowici i poważnie podchodzą do swoich obowiązków. To wszystko ma przełożenie na dane: niskie bezrobocie czy liczba firm, które otwierają się na terenie naszego województwa. Korzeni tej pracowitości trzeba doszukiwać się jeszcze w XIX wieku.

- To, czy jesteśmy pracowici, najlepiej widać w cyfrach i statystykach, np. dotyczących produktu krajowego brutto. Polska jest podzielona na 16 województw, a tymczasem w Wielkopolsce wypracowujemy nie jedną szesnastą PKB, tylko więcej, bo ok. 10 proc. PKB Polski. To oznacza, że w pewien sposób pracujemy na innych. To jest pierwszy wyznacznik tego, że Wielkopolanie są pracowici. Przecież hasło mówiące o pracy organicznej wywodzi się stąd. Tutaj to się zaczęło. Nasza przedsiębiorczość nie wzięła się sama z siebie - nie ma wątpliwości Jacek Kulik z Wielkopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan.

Jednocześnie nie ma wątpliwości, że korzeni dzisiejszej pracowitości Wielkopolan trzeba doszukiwać się jeszcze w okresie XIX wieku. Wtedy to pojawiły się w naszym regionie zalążki tego, co obserwujemy obecnie.

- My, jako Wielkopolanie, byliśmy bardzo podobni do innych regionów dawnej Polski szlacheckiej. A ta nasza przedsiębiorczość nabrała mocy w okresie zaborów, kiedy Wielkopolska znajdowała się pod zaborem pruskim. Prekursorem naszej pracowitości, oprócz Cegielskiego, jest Karol Marcinkowski, który był współtwórcą Bazaru w Poznaniu

- opowiada Jacek Kulik.

I dodaje: - W tamtym okresie przedsiębiorcy polscy współpracowali ze sobą, bo wiedzieli, że nie mają możliwości współpracy z Niemcami. Po I wojnie światowej Wielkopolska również bardzo dobrze wyglądała na przedsiębiorczej mapie Polski. A to, jak działamy obecnie, pokazuje, że tę przedsiębiorczość mamy we krwi.

Z tej pracowitości region czerpie dzisiaj korzyść w postaci niskiego bezrobocia. Co więcej, w przypadku Poznania jest to wręcz problemem. Nie od dziś mówi się o braku rąk do pracy.

- Nie jestem rodowitym poznaniakiem ani Wielkopolaninem, bo przyjechałem tutaj 20 lat temu z Lubelszczyzny, gdyż ściągnęła mnie firma do pracy. Poznań od zawsze kojarzył się z synonimem gospodarności. To miasto wyróżniało się na tle innych porządkiem. Widać było rękę gospodarza. Dlatego dzisiaj firmy lokują się tutaj, bo wiedzą, że mają do czynienia z ludźmi, którzy poważnie podchodzą do pracy i swoich obowiązków. Stąd też tutaj pojawił się Volkswagen, który jest największym pracodawcą w Wielkopolsce i nadal się rozwija, czy Bridgestone - przekonuje J. Kulik i kontynuuje:

- To pokazuje, że nasza pracowitość, przedsiębiorczość czy innowacyjność są dostrzegane. Dzisiaj naszym największym problemem jest to, że jesteśmy zakładnikami własnego sukcesu i brakuje nam rąk do pracy. Wielkopolska mogłaby się zdecydowanie szybciej rozwijać, gdyby było więcej osób do pracy.

Norbert Kowalski

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2025 Polska Press Sp. z o.o.

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z niniejszej strony internetowej, w tym ze znajdujących się na niej publikacji, przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody Polska Press Sp. z o.o. w Warszawie jest niedozwolone. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są tutaj.