To afera trzy razy większa niż Amber Gold. Prokuratorzy z Gorzowa odkrywają kulisy śledztwa w sprawie SKOK Wołomin

Czytaj dalej
Fot. Fot. tomasz hołod/polskapressgrupa
Zbigniew Borek

To afera trzy razy większa niż Amber Gold. Prokuratorzy z Gorzowa odkrywają kulisy śledztwa w sprawie SKOK Wołomin

Zbigniew Borek

„Kwituję odbiór jednego miliona złotych, kwituję odbiór jednego miliona złotych, kwituję odbiór jednego miliona złotych...”. W jednej z dziupli prokuratorzy z Gorzowa Wlkp. znaleźli zeszyt w trzy linie do nauki pisania z odręcznymi wprawkami. Słup dopiero uczył się pisać... Oto kulisy śledztwa w sprawie SKOK Wołomin, afery trzy razy większej niż Amber Gold.

Prokuratorzy zabezpieczyli już samochody i domy, hotel nad Bałtykiem i śmigłowiec. Pod Kaliszem znaleźli samochód jednej z najbardziej luksusowych marek na świecie. Bentley za ponad 500 tys. zł stał w stodole. - Nie mój! Chyba sąsiad zaparkował - wykrzyknął gospodarz.
To afera trzy razy większa niż Amber Gold. Co najmniej.

W aferze SKOK Wołomin jest około 1500 słupów. Aby umyty, uczesany i ubrany słup mógł wejść do budynku SKOK Wołomin po pożyczkę, musiał być uzbrojony w dokumenty. Np. zaświadczenia o zatrudnieniu i zarobkach. Słupy, które żyły pod sklepem, z dnia na dzień stawały się bogaczami - zarabiały po 100 tys. zł i więcej miesięcznie. Na papierze. 

Pieniądze z kredytów zaciągniętych przez słupy były przejadane i inwestowane. Spółki zarejestrowane w rajach podatkowych na Cyprze, Kajmanach, Wyspach Dziewiczych, Gibraltarze i w Liechtensteinie przekazywały pieniądze: jedna drugiej, druga trzeciej, trzecia czwartej. Dopiero któraś z kolei spółka inwestowała pieniądze w rzeczywiste przedsięwzięcia, jak zakup akcji w spółce giełdowej w Polsce, udziałów w rafinerii w Niemczech czy banku w Chicago.  

Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Zbigniew Borek

Jestem dziennikarzem i wydawcą drukowanego wydania "Gazety Lubuskiej". Jako reporter lubię pracować w terenie (a wszystko jest terenem, jak stwierdził kiedyś filozoficznie jeden z kolegów po fachu), pogadać z ludźmi, a przede wszystkim słuchać ich historii.


Dziennikarsko interesuję sprawami społecznymi, sądownictwem, polityką, Gorzowem, w którym mieszkam, Strzelcami Krajeńskimi, z których pochodzę, regionem lubuskim, w którym żyję i pracuję, a poza tym - przynajmniej się staram - wszystkim, co wydaje mi się ważne także w kraju i na świecie.


W swojej pracy szczególnie lubię


Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2025 Polska Press Sp. z o.o.

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z niniejszej strony internetowej, w tym ze znajdujących się na niej publikacji, przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody Polska Press Sp. z o.o. w Warszawie jest niedozwolone. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są tutaj.