Stelmet znów przegrywa. Czy już mamy się bać?
Przed sezonem patrząc na składy ekip ekstraklasowych ekip wydawało, że Stelmet powinien nie mieć większych problemów w naszej lidze. Wątpliwości dotyczyły raczej tego czy skład mistrza Polski jest na tyle mocny by skutecznie powalczyć w Lidze Mistrzów.
Zakładano także, że gdzieś, po drodze, mogą zdarzyć się porażki z jakimś zdeterminowanym rywalem, który akurat będzie miał swój dzień, a nas złapie na jakimś dołku, Nikt jednak nie przypuszczał, że po czterech meczach (to prawda, trzech wyjazdowych) będziemy mieli bilans dwa zwycięstwa i dwie porażki!
Co gorsze te dwie porażki poniesione w słabym stylu w halach rywali zaliczanych do średniaków! Czy już musimy się obawiać tego sezonu? Czas pokaże, bo w sobotę czeka nas kolejny wyjazd do mającej w tym sezonie większe ambicje zespołu, MKS-u Dąbrowa Górnicza.
Pierwsza kwarta nie zapowiadała tego co stało się później. Wprawdzie szybko dwa przewinienia złapał Vladimir Dragicević, a trójka sędziowska była wręcz ,,elektryczna” na poczynania naszego gracza, ale nie wyglądało to źle. Prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie, miejscowi niesieni dopingiem nie zamierzali ustępować pola mistrzom. Trójka Filipa Matczaka na koniec kwarty wyprowadziła nas na 28:25. Wydawało się, że mimo nerwówki mamy ten mecz pod kontrolą.
Czytaj więcej 16 października w papierowym wydaniu „Gazety Lubuskiej” oraz w naszym serwisie plus.gazetalubuska.pl
Zobacz również: Magazyn Informacyjny Gazety Lubuskiej: