Start Rzeszów zaprasza na treningi. Mistrzom Polski brakuje nowych zawodników

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Tomasz Ryzner

Start Rzeszów zaprasza na treningi. Mistrzom Polski brakuje nowych zawodników

Tomasz Ryzner

- Jest sprzęt, ale nie ma kogo na nim posadzić - mówi Jan Cyrul, kapitan Startu Rzeszów, który w niedzielę cieszył się z mistrzostwa Polski. - Nasza drużyna potrzebuje nowych koszykarzy, ale na razie ich nie widać

Start rządzi w polskim baskecie na wózkach, ale z roku na rok topnieje jego kadra. W niedzielę, kiedy to rzeszowianie pozbawiali marzeń o tytule kieleckie Scyzory, dysponowali siedmioosobowym składem.

- Kiedyś było nas więcej, ale dobre czasy się skończyły - mówi Jan Cyrul, kapitan Startu.

Swego czasu w Starcie narzekano na brak środków na sprzęt. Teraz doszło do paradoksalnej sytuacji; profesjonalne wózki do koszykówki w klubie są, ale nie wszystkie są wykorzystywane.

- Sprzęt ma już swoje lata. Mnie na turnieju pękła rama w wózku, ale jakoś udało się to posklejać - uśmiecha się Cyrul.

- Faktem jest jednak, że gdyby ktoś nowy chciał potrenować, miałby na czym to robić. Problem w tym, że sprzęt jest, a nie ma kogo na nim posadzić.

W Starcie pojawiają się nowe twarze. Jednak zwykle na krótko.

- Ktoś wyobraża sobie, że potrenuje miesiąc, dwa i będzie rzucał punkty w lidze - mówi Mariusz Michalczyk, trener Startu. - To tak nie działa. Ten sport potrafi wiele dać, ale wymaga samozaparcia.

Słowa trenera potwierdza Cyrul, paraolimpijczyk z Londynu. Urodził się w 1962 roku, a ciągle jest najlepszym playmakerem w lidze.

- Młodzi nie mają cierpliwości. Są objeżdżani przez o wiele starszych zawodników i szybko się zniechęcają - mówi popularny “Johny”.

A cierpliwość i pracowitość popłaca w tej zabawie. Mateusz Filipski trafił do Startu jako nastolatek. Po kilku latach znalazł zatrudnienie w zawodowej lidze we Włoszech, potem w Niemczech, a dziś zdobywa laury z Galatasaray Stambuł i godnie żyje z basketu na wózkach.

- Nie wiem co dalej. Scyzory mają szeroką kadrę, więcej środków i pewnie nas w końcu dopadną. Ja sam wieczny nie jestem, ale pewnie jeszcze trochę pogram. Skoro mam okazję, to chcę zaprosić nowych ludzi na treningi. Nie ma się czego bać, a można wzmocnić się fizycznie, przeżyć coś fajnego - dodał kapitan mistrza Polski.

Tomasz Ryzner

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.