Smog będzie nas dusił, dopóki będą kopcić kopciuchy. Jak Rzeszów walczy ze smogiem?

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch/Polska Press
Beata Terczyńska

Smog będzie nas dusił, dopóki będą kopcić kopciuchy. Jak Rzeszów walczy ze smogiem?

Beata Terczyńska

Tylko w grudniu rzeszowska Straż Miejska interweniowała 118 razy po skargach na to, że „u sąsiada” leci śmierdzący dym z komina i trzeba sprawdzić, czym on pali. Najwięcej sygnałów było w dzielnicach Zalesie, Budziwój i Słocina. Okazuje się, że nie palono tam żadnych materiałów typu plastik, meble, czy stare ubrania. Wystarczył przestarzały piec na węgiel, by zasmrodzić i zanieczyścić okolicę.

O zajęcie się tematem smogu zaapelował do nas Czytelnik, który uważa, że zbyt mało robi się w tej sprawie w Rzeszowie. W ślady Krakowa, gdzie obowiązuje zakaz używania pieców kopciuchów, zamierzają pójść kolejne miasta, m.in. Tarnów, Sopot, Wrocław, Racibórz. - A gdzie Rzeszów? - pyta Czytelnik.

- Proszę spojrzeć na działania innych miast, jak chociażby Bielsko-Biała czy Rybnik. Mają programy dopłaty do wymiany kopciuchów, które są głównym źródłem smogu, mają drony do kontroli spalin, mają dobrze działająca Straż Miejską. A u nas działania są pozorne, a to kupi się jakiś elektryczny autobus, a to darmowe bilety

- twierdzi autor listu do „Nowin“.

Straż Miejska w Rzeszowie interweniowała ponad 100 razy

Sprawdziliśmy, jak jest. Na początek rozliczyliśmy Straż Miejską, która ma możliwość i uprawnienia wejścia do domu i skontrolowania, czym gospodarz pali w piecu, a także pobrania próbek żużli i popiołów.

- Tylko w grudniu interweniowaliśmy 118 razy - podlicza Marek Kruk, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Rzeszowie. - Pobraliśmy jedną próbkę popiołu do badań w laboratorium, z budynku przy Wita Stwosza.

Nie potwierdziło się, by były tam spalane niedozwolone materiały. Dlaczego tylko w jednym przypadku pobrana została próbka?

- Nie zawsze jest taka potrzeba, zwłaszcza że to drogie badanie, kosztujące ponad 400 zł. Próbki pobieramy tylko wtedy, gdy naprawdę jest uzasadnione podejrzenie spalania niedozwolonych materiałów, gdy widzimy składowane odpady przy piecu albo jakieś resztki w popiele, niepokoi nas kolor, dym, zapach.

Kruk podkreśla, że przyczyną problemów są po prostu stare piece i palenie w nich słabej jakości węglem i drewnem. Cierpią zwłaszcza mieszkańcy osiedli położonych niżej, w kotlinach i w okolicy domów jednorodzinnych.

Czy Rzeszów zamierza pójść w ślady Krakowa i całkowicie zakazać używania kopciuchów?

- Nie wydamy takiego zakazu, bo co mieliby wówczas zimą zrobić ci biedni, starsi ludzie, którzy mają jeszcze takie piece w domu, a nie stać ich na nowe? - pyta Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta.

I dodaje, że miasto przyłącza coraz więcej osiedli do sieci ciepłowniczej. Idą na ten cel olbrzymie pieniądze.

Obecnie do miejskiej sieci ciepłowniczej podłączonych jest prawie 1900 budynków. Nie wszyscy mieszkańcy godzą się jednak na takie rozwiązanie.

- Kolejna rzecz: likwidacja pieców węglowych w budynkach MZBM. Usunęliśmy ich ponad tysiąc, a na ten rok zostało jeszcze około 100 - podlicza Maciej Chłodnicki.

W dalszej części: 

Inwestujemy w montaż instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii, oczyszczacze powietrza do żłobków i przedszkoli, likwidację pieców węglowych w naszych budynkach, elektryczne autobusy - miasto podaje przykłady walki ze smogiem.

Pozostało jeszcze 54% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Beata Terczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.