Monika Komaniecka-Łyp, historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Sędziowie w stanie wojennym

Gila i Nowaka oskarżono o zorganizowanie strajku w Hucie im. Lenina Fot. archiwum Gila i Nowaka oskarżono o zorganizowanie strajku w Hucie im. Lenina
Monika Komaniecka-Łyp, historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

1981. Jedną z from represji wobec działaczy opozycji były procesy polityczne, wytaczane m.in. za udział w strajkach, czy działalność w "Solidarności”. Większość z nich była prowadzona przez sądy wojskowe.

Wstanie wojennym prokuratury oraz sądy powszechne i wojskowe działały w oparciu o nadzwyczajne ustawodawstwo. Rada Państwa 13 grudnia wydała dekret o stanie wojennym, antydatowany na dzień 12 grudnia 1981 r. Kolejny dekret z tego samego dnia o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego określał wydawanie kar w trybie doraźnym, co oznaczało specjalny, zaostrzony tryb orzekania przewidziany zasadniczo do spraw związanych z naruszaniem bezpieczeństwa państwa. Wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności miał wynosić w tym trybie co najmniej trzy lata bez zawieszenia.

Za organizowanie i kierowanie strajkiem przewidywano karę do pięciu lat. Za działanie szkodzące bezpieczeństwu lub obronności PRL groziła kara trzech lat pozbawienia wolności. Kolejny dekret z 12 grudnia 1981 r. o przekazaniu do właściwości sądów wojskowych spraw o niektóre przestępstwa oraz o zmianie ustroju sądów wojskowych i wojskowych jednostek organizacyjnych Prokuratury PRL oznaczał, że sprawy prowadzone przeciw działaczom „Solidarności” należące do kompetencji sądów powszechnych zostały przekazane do prowadzenia przez sądy wojskowe.

Mobilizacja do sądów wojskowych

Okres stanu wojennego stanowił trudny czas dla pracowników wymiaru sprawiedliwości. Odpowiedzialność sędziów należy rozpatrywać w kontekście konsekwencji, jakie mogły ich spotkać w przypadku odmowy pełnienia funkcji. Sędziowie, którzy w chwili ogłoszenia stanu wojennego zostali zmobilizowani do czynnej służby wojskowej i skierowani do orzekania w sądach wojskowych, nie mieli możliwości odejścia z sądu bez konsekwencji, inaczej niż sędziowie z sądów powszechnych. Uchylenie się przez nich od wykonywania swoich obowiązków byłoby równoznaczne z popełnieniem przestępstwa dezercji, za co groziła kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Z drugiej strony część sędziów stała się narzędziem w rękach reżimu dopuszczając się przy sprawowaniu władzy sądowniczej licznych wypaczeń prawa.

Wyrokiem sądu Gil został skazany na cztery lata więzienia, a Nowak na trzy i pół roku więzienia

W Krakowie procesy polityczne z okresu stanu wojennego były prowadzone przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego w trybie doraźnym w siedzibie Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie. Osądzono tu łącznie 106 osób. Sto z nich skazano, a tylko sześć osób uniewinniono. Nie zapadł żaden wyrok śmierci - 34 osoby skazano na kary więzienia od trzech do pięciu lat, 23 oskarżonych otrzymało wyrok od roku do trzech lat więzienia, a siedem osób zostało skazanych na kary nie przekraczające roku więzienia.

Wyroki zapadały kolegialnie, wydawało je zawsze trzech sędziów. Część sędziów podchodziła bardzo rygorystycznie do stosowania trybu doraźnego i wymierzała surowe kary. Byli też sędziowie, którzy na swoim koncie mieli wydane wyroki w trybie doraźnym, ale wyrażali swój sprzeciw w formie tzw. zdania odrębnego, zawierającego własne zdanie i ocenę sytuacji. Część z nich złożyła zdania odrębne na korzyść, a część na niekorzyść pokrzywdzonych.

Do połowy 1982 r. skazywano głównie za udział w strajkach i demonstracjach. W następnych miesiącach i latach, większość skazanych to działacze podziemnych struktur „Solidarności”, względnie Konfederacji Polski Niepodległej (KPN), oraz organizatorzy podziemnego ruchu wydawniczego, w tym drukarze i kolporterzy.

Sprawa Gila i Nowaka

Na przykładzie spraw Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie, z siedzibą w Krakowie można prześledzić kilka postaw sędziów. Pod koniec lutego 1982 r. odbył się proces działaczy „Solidarności”: przewodniczącego Komisji Robotniczej Hutników (KRH) Mieczysława Gila oraz członka tejże Komisji Edwarda Nowaka. W lutym 1982 r zostali oni oskarżeni o doprowadzenie do strajku w Hucie im. Lenina (13-16 grudnia 1981 r.) oraz zorganizowanie Regionalnego Komitetu Strajkowego (RKS), w którym pełnili funkcje kierownicze. Sędziów było trzech: ppłk Wiesław Miśko, mjr Edward Jastrzębski, a przewodniczył ppłk Jan Saletra. Prokurator kpt. Marek Gąciarz zażądał dziesięciu lat więzienia dla Gila, a ośmiu lat Nowaka oraz pozbawienia ich praw publicznych na okres pięciu lat. Obrońcy wnioskowali o uniewinnienie. Wyrokiem sądu Gil został skazany na cztery lata więzienia, a Nowak na trzy i pół roku więzienia. Obaj zostali też pozbawieni na dwa lata praw publicznych. Sąd stwierdził, że oskarżeni pełnili funkcje kierownicze w RKS i wywołali niepokój publiczny.

Co ciekawe, przewodniczący sądu ppłk Jan Saletra wyraził pisemnie zdanie odrębne, złożone w aktach sprawy, w którym stwierdzał, że Mieczysław Gil jako przewodniczący RKS powinien otrzymać wyższy wymiar kary, pięciu lat pozbawienia wolności. Swoje zdanie tłumaczył „prewencją ogólną”, a także oddziaływaniem społecznym, wyjaśniając, że osoby oskarżone o „przestępstwa o znacznie mniejszej szkodliwości społecznej” otrzymały podobne wyroki.

Toś i Bik przed sądem

Sędziowie Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego częściej nie byli jednomyślni, zarówno w kwestii wymiaru kary, jak i trybu orzekania, co widać na przykładzie kolejnej sprawy. 24 czerwca 1982 r. SB zatrzymała dwóch działaczy KPN: Marka Bika i Witolda Tosia. Nastąpiło to w konsekwencji wpadki drukarni przy ul. Findera, gdzie w piwnicy domu Wojciecha Aleksandrowicza, Stanisław Papież i Marek Bik drukowali pismo „Niepodległość”.

Prokuratura wojskowa wszczęła śledztwo przeciwko Bikowi i Tosiowi. Pierwszego z nich reprezentował adwokat dr Kazimierz Ostrowski, a drugiego Stefan Kosiński. Obaj zostali oskarżeni o działalność w KPN, Toś dodatkowo o kolportaż ulotek w Krakowie, natomiast Marek Bik o drukowanie nielegalnego pisma „Niepodległość” wspólnie ze Stanisławem Papieżem w mieszkaniu Grzegorza Szatana. W uzasadnieniu prokurator por. Stanisław Wolicki podkreślał, że obaj byli członkami organizacji KPN, w ramach Sekcji Informacji i Propagandy prowadzili działalność, która „skierowana jest przeciw istniejącemu porządkowi ustrojowemu w kraju i zmierza bezpośrednio do jego obalenia”.

Rozprawa odbyła się w dniach 5-8 października 1982 r. przed sądem w składzie: przewodniczący por. Roman Dryk, sędziowie: ppłk Mieczysław Przyboś, por. Janusz Sobczyk. Sędziowie Dryk i Przyboś zadecydowali o karze trzech lat pozbawienia wolności i dwóch lat pozbawienia praw publicznych. Sędzia Sobczyk złożył zdanie odrębne, w którym sprzeciwiał się ukaraniu w trybie doraźnym i opowiadał się za łagodniejszym wymiarem kary. Zwrócił uwagę, że istniały przesłanki do odstąpienia od trybu doraźnego - w przypadku Bika młody wiek (20 lat), a w przypadku Tosia żona w zaawansowanej ciąży. Witold Toś został warunkowo zwolniony 25 maja 1983 r. z wyznaczonym okresem próbnym na trzy lata, a Marek Bik wyszedł na wolność decyzją sądu z 29 lipca 1983 r.

Te dwa krakowskie przykłady pokazują, że kolegialność sądów w sprawach politycznych nie musiała oznaczać jednomyślność sędziów. Byli i tacy, którzy decydowali się na zgłoszenie zdania odrębnego, choć nie zawsze na korzyść oskarżonych.

Monika Komaniecka-Łyp, historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.