Anna Janik

Ratownik medyczny z ropczyckiego pogotowia oskarżony o to, że podczas wizyt u pacjentów ich okradał

Ratownik medyczny z ropczyckiego pogotowia oskarżony o to, że podczas wizyt u pacjentów ich okradał Fot. archiwum
Anna Janik

Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Ropczycach skierowała już do sądu. Ratownik przyznał się do popełnienia kradzieży.

To był 16 listopada 2016 r. 81-letnia Irena Pałac z Sędziszowa Młp. nagle źle się poczuła i zadzwoniła po pogotowie.

- Przyjechało dwóch ratowników. Jeden mnie badał i mierzył ciśnienie, a drugi kręcił się obok - opowiada kobieta. - Potem wzięli mnie na badania do szpitala -wspomina.

Tego samego dnia kobieta została wypisana do domu. Następnego zauważyła, że z pudełeczka na jej meblościance zniknął niezwykle cenny złoty pierścionek z czerwonym rubinem.

- Byłam pewna, że tam jest, bo rano, zanim przyjechali do mnie ratownicy pamiętam jak zdejmowałam go z palca - opowiada. - Mieszkam sama a przez kilka ostatnich dni nikt mnie nie odwiedzał - opowiada.

Sprzedał w lombardzie

Sprawę zgłosiła na policję. Ta przesłuchała obu ratowników w charakterze świadków, ale obaj kategorycznie zaprzeczyli, że mieli coś wspólnego z kradzieżą. I sprawa zostałaby zapewne umorzona, gdyby nie fakt, że policjanci dotarli do rzeszowskiego lombardu, w którym jeden z ratowników, tego samego dnia, kiedy był z wizytą u pani Ireny sprzedał jej pierścionek.

- Zabezpieczono umowę sprzedaży na nazwisko podejrzanego. Pierścionek, który wyceniliśmy na 2400 zł sprzedał za 400 zł - opowiada Bernadetta Szpyrka-Kwartnik z ropczyckiej prokuratury. - Przesłuchany ponownie przyznał się i wyjaśnił, że wykorzystał moment, w którym pacjentka odwróciła głowę by zabrać z półki pierścionek i srebrną biżuterię, natomiast nie tłumaczył motywów swojego działania - dodaje.

34-latek zakwestionował jednak wycenioną wartość rodzinnej pamiątki pani Ireny. Twierdzi, że jest warta ok. 760 zł. Akt oskarżenia w jego sprawie trafił już do ropczyckiego sądu. Co ciekawe w dębickiej prokuraturze został także złożony wniosek o dobrowolne poddanie się karze za inne podobne przestępstwa. Ratownik miał ukraść także złotą biżuterię z szuflady odwiedzanego w domu pacjenta i 2 tys. zł w gotówce. Z kolei podczas przewożenia pacjentki do szpitala miał zabrać z jej torebki łańcuszek. O takie przynajmniej czyny oskarża go prokuratura.

Ratownik nadal pracuje

Ratownik nadal pracuje w ropczyckim pogotowiu.

- Jest zatrudniony w ZOZ-ie, ale nie ma kontaktu z pacjentami - mówi Mirosław Leśniewski, dyrektor placówki. - Wszyscy byliśmy bardzo zaskoczeni, że taka sytuacja miała miejsce, ale ja jako dyrektor muszę postępować zgodnie z prawem. Ratownik ma na razie tylko zarzuty, dopóki nie zapadł prawomocny wyrok, jest niewinny - dodaje.

Pani Irena podkreśla, że liczy na sprawiedliwą karę dla podejrzanego i na to, że jeżeli są jeszcze jacyś poszkodowani, zgłoszą się na policję.

Anna Janik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.