Przyszłość nadejdzie szybciej, niż nam się wydaje

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Katarzyna Mularz

Przyszłość nadejdzie szybciej, niż nam się wydaje

Katarzyna Mularz

Myślące przedmioty, sztuczna inteligencja - to już nie wizja przyszłości, a nasza teraźniejszość, w którą technologia wkradła się niemal niepostrzeżenie. Jak daleko jeszcze zaingeruje w nasze życie?

Na początku lat 60. wytwórnia Hanna-Barbera wyprodukowała serial animowany opowiadający o perypetiach rodziny z przyszłości. Kreskówka pojawiła się także w polskiej telewizji i wyświetlana była z przerwami aż do lat dwutysięcznych. W ten sposób również Polacy poznali Jetsonów i futurystyczną wizję świata, w którym niemal wszystko jest zautomatyzowane i dostosowane do tego, by spełniać niewypowiedziane nawet potrzeby człowieka. Dwadzieścia lat temu sprzęty, które mówią, myślą i pracują bez ingerencji człowieka, mogły dziwić i zachwycać. Dziś jednak niewiele brakuje, by nasza rzeczywistość wyglądała dokładnie tak, jak u Jetsonów. Przesada?

Mieszkanie wie lepiej

Wieczór przed telewizorem. Rozkładasz się na wygodnie kanapie. Punktualnie o godz. 20 telewizor włącza się na wybranym kanale. Jednocześnie za plecami słychać szum: ekspres do kawy zabrał się do roboty - mleko, kawa, stopień zmielenia ziaren, temperatura - urządzenie dawno nauczyło się, jaką kawę o tej porze lubisz. Odbierasz napój, przy okazji wyrzucasz do kosza puste pudełko po mleku. Kiedy ty śledzisz losy bohaterów na ekranie, kosz analizuje karton: segreguje, zgniata, a przy okazji łączy się z lodówką i sprawdza, czy masz jeszcze mleko. Jeśli go brakuje, to zamawia produkt w sklepie internetowym. Jeszcze przed pierwszą przerwą reklamową zakupy będą zamówione, a jeśli sobie tego życzysz, także opłacone. Odbierzesz je rano spod drzwi.

Po filmie zbierasz się do spania - system po kolei włącza światło w pomieszczeniach, które mijasz. Już w łóżku przypominasz sobie, że w salonie na dole zostawiłeś podpiętą do gniazdka komórkę. Nie ma problemu: dom wie, że przeniosłeś się na górę, więc sam wyłącza zbędne urządzenia, tobie natomiast zostawia tylko lampkę do czytania. Ustawia też temperaturę w kaloryferach, mając na uwadze, że lubisz, gdy w łazience jest ciepło, natomiast w sypialni nieco chłodniej. Dopasowuje wszystko pod ciebie, bo wie, że żona wyjechała z dziećmi i jesteś sam. Z tego też powodu rano obudzi cię godzinę później - nie musisz przecież nikogo zawozić do szkoły.

Choć opis takiego świata może wydawać się wizją dalszej przyszłości, nic nie stoi na przeszkodzie, aby była to teraźniejszość. Barierą nie są ograniczenia technologiczne czy stan wiedzy, ale wyłącznie zawartość naszego portfela.

- Nie ma co się obrażać na rzeczywistość, to jest kierunek, z którego już nie zejdziemy. I choć niektóre rzeczy mogą wydawać się teraz absurdalne czy zabawne, wkrótce okaże się, że korzystamy z tych rozwiązań masowo. Ułatwiamy sobie życie, bo jesteśmy leniwi, tak skonstruowany jest człowiek i to jest siłą postępu - mówi Łukasz Szymański z rzeszowskiej firmy Ideo. - To wszystko czego jesteśmy świadkami - inteligentne samochody czy domy - to część większego zjawiska znanego jako internet rzeczy. W tym kierunku nastąpi rozwój nowych technologii.

Internet rzeczy, czyli - mówiąc w skrócie - wizja świata, w którym przedmioty komunikują się ze sobą za pomocą sieci, tworząc inteligentne domy, miasta, komunikację miejską itd. Według niektórych szacunków już za 3 lata do internetu podpiętych będzie niemal 30 mld urządzeń.

Rzeczy, które myślą

- Z czego bierze się postęp? Oczywiście, z lenistwa - tym razem słyszę to stwierdzenie z ust Bartłomieja Zuby, programisty i elektronika z rzeszowskiego start-upu ResSolutions, który zajmuje się tworzeniem oprogramowania dla domów inteligentnych. - Albo nam się nie chce czegoś robić, albo jesteśmy zapominalscy, więc wymyślamy udogodnienia, które mają sprawić, że coś zrobi się samo.

- Zwalniamy się z myślenia! - precyzuję.

- Tak, choć nie do końca. Dom inteligentny wiele rzeczy zrobi za nas, ale to nie jest jego jedyne zadanie. Wiemy, że urządzenia na standby’u pobierają energię, ale komu chce się wyłączać wtyczkę? A wystarczy system i aplikacja, która sama odetnie prąd, sama też poinformuje właściciela domu, gdyby w trakcie jego nieobecności ktoś zaczął odłączać sprzęt z gniazdek. Może też zbierać informację o zużyciu energii oraz informować, że coś się psuje. Albo wyobraź sobie, że idziesz do znajomych, a dzieciom każesz odrabiać lekcje. Jak włączą telewizor, to dowiesz się o tym choćbyś była na drugim końcu świata, ba, będziesz nawet wiedziała, co oglądają.

Smartdomy dostosowują się do potrzeb swoich użytkowników (także każdego z osobna), obserwują zachowania, uczą się ich przyzwyczajeń, informują o zagrożeniach (włamanie, zalanie, dym). Wkrótce być może zniknie problem z dorabianiem zgubionych kluczy, bo na rynku pojawiają się rozwiązania umożliwiające otwieranie drzwi za pomocą smart urządzenia (komórki, zegarka, tabletu). Zamek sam nas poinformuje o tym, że ktoś przy nim manipuluje albo zablokuje się, jeśli nie życzymy sobie, aby ktoś z dotychczasowym dostępem (były mąż, teściowa?) mógł go otworzyć.


- System, który opracowaliśmy, to siatka urządzeń podpiętych do gniazdek bądź włączników oświetlenia i powiązana z nim aplikacja, którą staje się centrum zarządzania naszym domem z dowolnego miejsca. Swobodnie więc możesz sterować roletami, oświetleniem, ogrzewaniem, sprzętem AGD. Włącza i wyłącza urządzenia według twoich poleceń, a jak lepiej cię pozna, to zacznie robić to samodzielnie - tłumaczy Bartek.

- Czyli nie muszę się martwić, że zostawiłam włączone żelazko? System wyłączy wszystko? - dopytuję. - Wyłączy to, co powinien albo to, na co wyrazisz zgodę. Przecież lodówka, router czy respirator dziadka nie mogą zostać bez prądu. Na tym polega jego inteligencja - cały czas będzie się uczył, poznawał ciebie i twoje przyzwyczajenia, żeby z czasem pytać jak najmniej i jak najlepiej odpowiadać na twoje potrzeby. Twoje albo innych mieszkańców domu, bo można zamontować czujniki, które będą rozpoznawały domowników i pod ich kątem dopasowywały ustawienia pomieszczeń.

Mailując z samochodem

Rano dostajesz maila: pisze twój samochód. Czas wymienić olej - umówił cię na wizytę w warsztacie na wtorek (auto wie, że masz wolne), poza tym kończy się benzyna, więc informuje, gdzie jest najtańsze paliwo. W trakcie jazdy auto na bieżąco raportuje o sytuacji na drodze, czyści szyby, sugeruje zmianę trasy, a pod biurem samo robi idealną kopertę. Pojazd w zasadzie mógłby jechać sam - takie testy trwają już od dawna. Ford zapowiedział, że w ciągu kilku lat seryjnie wyprodukuje samochód, którym człowiek w ogóle nie będzie mógł kierować. Z kolei Toyota chwali się interaktywnymi szybami, dzięki którym można powiększać widok albo otrzymywać informacje na temat mijanych obiektów.

Pomysł na w pełni niezależny od człowieka samochód budzi jednak kontrowersje. Podobnie jest także w przypadku medycznych aplikacji, które być może wkrótce wyręczą lekarzy w podstawowej diagnostyce. Już testowane są takie, które na bieżąco monitorują stan zdrowia, a w przypadku zaburzeń, same informują ratowników.

- Opracowaliśmy aplikację dla osób, które mają przetokę tętniczo-żylną po chorobie nerek - mówi Szymański. - Program wykonuje podstawową diagnozę, a jeśli ta wypada pomyślnie, nie trzeba jechać na kontrolę. Algorytmy podkręcone są do tego stopnia, że każde najmniejsze odchylenie od normy powoduje natychmiastowe skierowanie do lekarza.

Wirtualna turystyka

Co jeszcze przyniesie nam przyszłość? Łukasz Szymański jest pewien, że dalszy dynamiczny rozwój wirtualnej rzeczywistości.

- Powiedzmy, że dzięki podpiętym czujnikom będzie nam się wydawało, że jesteśmy nad morzem. A jak znajomi się dopną, to będziemy tam razem. To nie jest odległa przyszłość, ale kwestia dopracowania technologii, która już jest nam znana, choćby z kin 6D. Zresztą, po co komu mechaniczny natrysk na twarz, skoro można podpiąć się do mózgu w ten sposób, że człowiek będzie myślał, że ma mokrą twarz. Na jednym z kongresów w Rzeszowie testowałem prostą grę - za pomocą urządzenia założonego na głowę, które odczytywało fale mózgowe, sterowało się piłeczką. Może za jakiś czas będziemy otwierać lodówkę, wydając polecenie w myślach. Jak bardzo ułatwi to życie ludziom niepełnosprawnym?

Drony zapowiedzią latających statków?

Jetsonowie zamiast samochodów mieli pojazdy latające, a w domu obsługiwała ich służąca - robot. Patrząc na to, jak dziś dynamicznie zmienia się świat, niewykluczone, że i ta wizja spełni się szybciej, niż nam się wydaje.

Katarzyna Mularz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.