Przekop Mierzei Wiślanej okiem burmistrza Krynicy Morskiej. "Moim zdaniem nie ma mowy o gospodarczych zyskach"

Czytaj dalej
Fot. Kamila Ziętek
rozm. Agata Gołąbek

Przekop Mierzei Wiślanej okiem burmistrza Krynicy Morskiej. "Moim zdaniem nie ma mowy o gospodarczych zyskach"

rozm. Agata Gołąbek

Rozmowa z Krzysztofem Swatem, burmistrzem Krynicy Morskiej, miasta położonego na Mierzei Wiślanej.

Przed świętami Bożego Narodzenia marszałek województwa pomorskiego, Mieczysław Struk, zgłosił obiekcje do wydanej niedawno przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Olsztynie zgody środowiskowej, dotyczącej planowanego przekopu Mierzei Wiślanej. Jedną z kwestii, którą poruszył, był, jak to określił, „brak interesu publicznego”, który niesie za sobą przekop. Ta inwestycja rzeczywiście prowadzi donikąd?

Cieszę się, że Zarząd Województwa Pomorskiego podjął decyzję o odwołaniu. Pewnie ono nic nie da, ale czuję satysfakcję, że całe województwo pomorskie stoi murem za mieszkańcami naszego miasta. Krynica Morska i władze tego samorządu od początku mają takie samo, niezmienne zdanie na temat przekopu. Uważamy, że jest to zbędna inwestycja, nie tylko dla samej Krynicy Morskiej. Naszym zdaniem jest to niepotrzebna inwestycja również dla Elbląga oraz innych samorządów, położonych wokół Zalewu Wiślanego. Przekop Mierzei nie wniesie nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób pomóc wspomnianym samorządom.

Nie wierzą one w zapewnienia o gospodarczym rozwoju?

Moim zdaniem nie ma mowy o gospodarczych zyskach. Wspomniany przeze mnie Elbląg nie jest dużym ośrodkiem gospodarczym, z którego można byłoby wywozić towary. Poza tym do Elbląga nie ma też po co wwozić takich towarów, równie dobrze kontenery mogą zostać rozładowane w trójmiejskim porcie, a potrzebne materiały można przewieźć w pół godziny do Elbląga, dzięki nowo wybudowanej drodze S7. Poza tym warto zauważyć, że Polska nie ma takiej floty, statków do stu metrów długości, które mogłyby pływać przez Zalew. Jeszcze inną kwestią jest fakt, że Zalew zamar-za. A co to za port, który przez trzy, czasem nawet cztery miesiące jest zamarznięty?

Skoro jest tyle przeciwwskazań, a wspomnieliśmy tu tylko o kwestiach związanych z gospodarką, dlaczego władzy tak bardzo zależy, aby ta inwestycja doszła do skutku?

To jest czysta obietnica wyborcza, którą trzeba spełnić i konsekwentnie władze dążą teraz do tej budowy. Gdyby Krynica Morska była większym miastem, z większą ilością wyborców... A tak nikogo w rządzie nie interesuje zdanie tak niewielkiej liczby osób. Moim zdaniem koszt budowy również znacznie wzrośnie i nie będzie to 880 milionów, ale kwota zapewne liczona w miliardach.

Na co można byłoby przeznaczyć część z tych środków?

Gdyby chociaż część tych pieniędzy została przeznaczona na rozwój samorządów, to można byłoby m.in. stworzyć nowe miejsca pracy dla mieszkańców, a miejscowości położone nad Zalewem Wiślanym odniosłyby dzięki temu znacznie większe korzyści.

A co z turystycznymi walorami inwestycji?

Owszem, może po dokończeniu inwestycji będzie ona przez jakiś czas atrakcją turystyczną. Ludzie będą chcieli zobaczyć, w jaki sposób podnoszą się mosty, czy też jak przepływają jachty, bo statki towarowe będą tam widywane stosunkowo rzadko. Turyści nie zaobserwują raczej także jachtów pełnomorskich, ponieważ Zalew jest dla nich zbyt płytki. Żeglarze nie będą mieli więc dużego pola do popisu.

Inwestorowi postawiono ponad 140 warunków. Eksperci twierdzą, że jest to awykonalne, RDOŚ nadał sprawie rygor natychmiastowej wykonalności. Skąd ta sprzeczność?

Być może rząd chce się wycofać rakiem z tej inwestycji, bo nie będzie w stanie spełnić tych wszystkich warunków. Chciałbym tu jednak zauważyć, że dokumentacja projektowa jest gotowa. W tej chwili Urząd Morski w Gdyni przygotowuje specyfikację do przetargu, która wyłoni wykonawcę samego kanału. Uważam, że prace UM są przedwczesne.

Co na to mieszkańcy? Jak inwestycja wpłynie na ich życie?

Na pewno, pomimo zapewnień inwestora, uważam, że utrudnienia komunikacyjne będą. Obawiamy się, że to negatywnie wpłynie na liczbę turystów, a większość mieszkańców żyje przecież z turystyki.

Rozmawiała: Agata Gołąbek

Będzie odwołanie

„To hipokryzja, na którą nie możemy sobie pozwolić”

Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk poinformował w środę, 19 grudnia, o zamiarze złożenia odwołania od decyzji środowiskowej dla inwestycji „Droga łącząca Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską”. - Składamy odwołanie od tej decyzji. Po raz kolejny RDOŚ nie wzięła pod uwagę naszych zastrzeżeń. To hipokryzja, na którą nie możemy sobie pozwolić - mówił podczas specjalnej konferencji Mieczysław Struk.

rozm. Agata Gołąbek

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.