Polskie nagrobki znikają z Łyczakowa. Łacinę zastępuje cyrylica

Czytaj dalej
Fot. Józef Lonczak
Andrzej Plęs

Polskie nagrobki znikają z Łyczakowa. Łacinę zastępuje cyrylica

Andrzej Plęs

Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie w zastraszającym tempie przybywa cyrylicy i coraz mniej jest alfabetu łacińskiego. Przedwojenne płyty nagrobne pochowanych tu Polaków znikają, jeśli tylko zdradzają symptomy braku zainteresowania ze strony bliskich zmarłego. W ich miejsce pojawiają się nowe i okazałe w treści i formie nagrobki, ale już komu innemu poświęcone i cyrylicą podpisane.

Starsi mieszkańcy Lwowa, którzy przyznają się do polskich korzeni, mówią, że „Łyczaków się wynaradawia”. Już niemal w głównej bramie do nekropolii wchodzących wita okazały obelisk ku czci Romana Szuchewycza, który kresowych Polakom jak najgorzej zapisał się w pamięci.

Owszem, tymczasem nic nie grozi miejscu spoczynku Marii Konopnickiej, bo jej nagrobek stoi przy jednej z głównych alei nekropolii, jest pierwszym miejscem, do którego zmierzają wycieczkowicze z Polski, nieustająco otoczony płonącymi lampionami. I właśnie dlatego nic mu nie grozi. Na razie. Nic nie grozi pomnikowi Konstantego Juliana Ordona, zbyt okazały jest, by pokusić się o jego „zagospodarowanie”. Choć prochy powstańca listopadowego spoczywają (tymczasowo, ale wciąż od ponad 100 lat) w rodzinnym grobowcu Baczewskich. Temu też nic nie grozi, jest monumentalny i zadbany. Nikt nie ośmieli się tknąć grobu genialnego Stefana Banacha, bo ten też jest obowiązkowym punktem programu zwiedzania cmentarza dla wycieczek z Polski.

Z dala od głównej alei

Takiego poczucia pewności i bezpieczeństwa nie można mieć w odniesieniu do nagrobków oddalonych od głównych alejek Łyczakowa. Zapomnianych, porośniętych chwastami. Gdzie przed rokiem, dwoma latami w omszałym grobowczyku spoczywał Kowalski, nikomu już raczej nieznany, tu dziś pewnie leży Diordijczuk, pod marmurową, nowiutką płytą, opatrzoną fotografią (albo co częstsze - kamieniorytem) zmarłego. Groby Kowalskich będą pewnie rok po roku sukcesywnie znikać z Łyczakowa, zastępują je groby nowe, już bez łacińskich inskrypcji. Im mniej jest lwowskich Polaków, których bliscy spoczywają na Łyczakowie, tym mniej jest tych, którzy na bieżąco są w stanie dbać o zachowanie ducha tej nekropolii, na której przecież spoczywają polscy bohaterowie narodowi. Ci, którzy tworzyli kanon naszej literatury, współtworzyli polską szkołę matematyczną, pisali przedwojenne kodeksy prawa karnego, bili się za Polskę i za nią umierali, czy tworzyli polską prasę.

Dbajmy o pamięć

I właśnie ci ostatni od niemal dekady są pod szczególną opieką grupy dziennikarzy, którzy raz do roku, przez dniem Wszystkich Świętych, jadą na Łyczaków, by zadbać o pamięć swoich poprzedników. Zadbać szczotkami do zmiatania liści z nagrobków, łopatkami do wycinania otaczających groby chaszczy, workami, do uprzątnięcia śmieci, zniczami, które będą sygnalizować potencjalnym „agresorom”, że to nie bezpański, zapomniany grób, w którym pod nową tablicą można położyć nowego zmarłego.

Powołany w 2009 roku Komitet Opieki nad Grobami Dziennikarzy Polskich na Cmentarzu Łyczakowskim doprowadził do odnalezienia i odnowienia nagrobka dziennikarza i wydawcy, założyciela Towarzystwa Dziennikarzy Polskich we Lwowie, Aleksandra Milskiego i innego jeszcze grobu - braci Ludwika i Władysława Inlenderów, również dziennikarzy. Można nie podzielać światopoglądu Bolesława Czerwińskiego, autora „Czerwonego sztandaru”, hymnu polskiego proletariatu, ale był także dziennikarzem „Ziarna”, satyrycznego „Śmigusa” i „Kuriera Lwowskiego”. Rok w rok także na pomniku jego grobowca zawiązywana jest biało-czerwona wstążeczka. Ku pamięci.

Na Cmentarzu Łyczakowskim, jednej z najstarszych nekropolii w Europie i bodaj najstarszej wciąż jeszcze czynnej, spoczywa ok. 50 polskich dziennikarzy tworzących w XIX wieku, a potem w II Rzeczpospolitej polską prasę.

A to przecież Łyczaków, jedno z sanktuariów polskości, na którym polskości z roku na rok jest coraz mniej. A są jeszcze inne polskie nekropolie: Cmentarz Janowski we Lwowie i ten w Winnikach na peryferiach miasta, które „wynaradawiają się” jeszcze szybciej.

****
Sprzątanie, porządkowanie, a także odkrywanie zapomnianych grobów dziennikarzy i literatów polskich pochowanych we Lwowie to pomysł Jolanty Danak-Gajdy z Polskiego Radia Rzeszów. Akcja organizowana jest od 2009 roku. Oprócz przedstawicieli rzeszowskich mediów w tegoroczne sprzątanie mogił zaangażowali się dziennikarze z innych miast, a także przedstawiciele rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej oraz bibliotekarze ze Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Oprócz grobów na Cmentarzu Łyczakowskim porządkowane były mogiły na Cmentarzu Janowskim.
ula

Andrzej Plęs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.