Oleg Kwycz, ukraiński nabytek Stali Rzeszów, myśli o pierwszej lidze

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Władysław Kwocz

Oleg Kwycz, ukraiński nabytek Stali Rzeszów, myśli o pierwszej lidze

Władysław Kwocz

Za dwa lata okaże się, czy będę mógł zdziałać w piłce nożnej więcej - mówi nam Oleg Kwycz, nowy nabytek Stali Rzeszów rodem z Ukrainy. Piłkarz strzelił już pierwszego, na razie sparingowego gola dla biało-niebieskich.

Pojawiłeś się w Stali w grudniu zeszłego roku. Jakie miałeś pierwsze wrażenia?
Bardzo dobre. Dość ciekawa drużyna, doświadczeni piłkarze, którzy już pograli w ekstraklasie. Plus utalentowani są zawodnicy ze akademii Stali. Na pierwszym treningu dobrze się pokazałem, trenerzy zaprosili mnie na 10 stycznia, kiedy rozpoczyna się okres przygotowań do sezonu. Drużyna i kierownictwo Stali mnie wspierają, pomagają.

Ciężko było wyjechać z rodzinnych stron, opuścić bliskich?
Na Ukrainie zostawiłem rodziców, brata, dziewczynę, przyjaciół. Nie było łatwo się żegnać, ale takie jest życie. Jeżeli zamierzam powiązać je ze sportem, to trzeba się liczyć z jakimiś stratami. Ogólnie mówiąc nie mam zbyt daleko do domu. Do granicy jest sto kilometrów, więc mogę raz, czy dwa razy w miesiącu odwiedzić bliskich. Z tym nie ma żadnego problemu i nawet kierownictwo idzie na rękę w tym temacie.

Czym się zajmujesz w wolnym czasie? Znalazłeś już nowych przyjaciół?
Mamy dwa treningi na dzień, więc nie mam za dużo wolnych chwil. Po treningu z kolegami zwykle idziemy na obiad, a później jeździmy na kawę lub herbatę i wracamy na drugi trening. Zaprzyjaźniłem z bramkarzem i jeszcze jednym zawodnikiem z zagranicy, z Litwy, z którym mieszkaliśmy w jednym hotelu. Dobrze się rozumiemy. Każdy rzuca jakieś słówko i w taki sposób uczę się polskiego, żeby mieć potem łatwiej w czasie gry i nie tylko.

Twoim ostatnim klubem była pierwszoligowa, stryjska Skała. Grałeś tam przez wiele lat. Co ten klub dla ciebie znaczy?
Odegrał bardzo dużą rolę w formowaniu mnie jako piłkarza. Najbardziej mi utkwił w pamięci ten okres, kiedy grałem w składzie ukraińskiej reprezentacji juniorów. Trafiłem tam dzięki dobrej pracy trenerów, no i własnej wytrwałości. Z kolei w trudnych sytuacjach pomagali mi też koledzy z drużyny. Minusów jako takich nie było. Bardzo mi się tam podobało i zawsze fajnie grało.

Nadal masz kontakt z trenerami reprezentacji do lat 21?
Otatnio z nimi nie rozmawiałem. Z niektórymi kolegami z tej reprezentacji dalej jestem w kontakcie. Ale jeżeli dostane powołanie, to mam możliwość grać i w drużynie do lat 19, i w reprezentacji do 21.

Wróćmy do Stali. Jak w ogóle do niej trafiłeś?
Skończył się sezon w pierwszej ukraińskiej lidze, dostałem sygnał z Rzeszowa i postanowiłem tu przyjechać. Zagrałem jeden sparing, po czym wróciłem na Ukrainę. Dostałem tam swoje dokumety, a później dowiedziałem się, że Skała nie będzie brać udziału w kolejnych rozgrywkach ligi. Tym samym trafiłem byłem już wolnym zawodnikiem. Wróciłem do Rzeszowa, a po tygodniu podpisałem umowę na dwa lata. Będę grał z numerem 96.

Były inne propozycje?
Tak, ale nie bardzo mi się one podobały. W Polsce najbardziej interesującym wariantem dla mnie była Stal.

Na meczach widać widać, że lubisz kontrolować grę i dobrze operujesz z piłką w ataku. Masz jakieś wzorce, idoli?
Nie wzoruję się na kimś konkretnym. Staram się wyrobić sobie własne nazwisko. Myślę, że powinieniem jeszcze ze dwa lata solidnie popracować, a potem zobaczymy, czy zdziałam coś więcej w piłce.

Czy pozycja, na jakiej jesteś ustawiany w Stali różni się od tej, na której grałeś w Skale?
Ostatnio w Skale grałem jako prawy rozgrywający. W Stali dalej gram na tej pozycji, chociaż ustawiany jestem czasami jako lewy pomocnik, co nie jest dla mnie problemem.

Wiesz, jakie cele stawia przed sobą Stal w rundzie wiosennej?
Rozmawiałem o tym z kierownictwem drużyny. Wiem, że celem jest awans do drugiej ligi. Będziemy się o to mocno starać. Oczywiście chcemy za jakiś czas chcemy być jeszcze wyżej, w pierwszej lidze. Mamy dobre warunki, możliwości. Trzeba po prostu grać swoje, robić to, czego oczekuje od nas trener.

Na awans czekają też kibice.
Kibiców zapraszamy na każdy mecz. Doping jest zawsze potrzebny i może bardzo pomóc. Ja z drużyną obiecujemy, że będziemy zawsze walczyć na sto procent.

Władysław Kwocz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.