Odprawili beniaminka

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Tomasz Malinowskitomasz.malinowski@pomorska.pl

Odprawili beniaminka

Tomasz Malinowskitomasz.malinowski@pomorska.pl

W meczu 17. kolejki Wschodzący Białystok Superligi drużyna ZOOleszcz/Gwiazdy odprawiła beniaminka bez punktu meczowego.

ZOOLESZCZ/GWIAZDA3
ODRA METRACO MIĘKINIA0

WYNIKI:
Donghoon Kang - Michał Bańkosz 3:0 (8, 7, 5);
Andrew Baggaley - Piotr Chodorski 3:2 (6, -4, -6, 8, 9);
Artur Białek - Błażej Such 3:1 (9, 6, -8, 5).

Trudno było przewidzieć inny scenariusz, niż wygrana ZOO-leszcz/Gwiazdy. Podopieczni Błażeja Sucha, niezrażeni ostatnim miejscem w tabeli, zamierzali jednak wywieźć z Bydgoszczy choć jeden punkt.

Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się od pojedynku Donghoona Kanga z młodym Michałem Bańkoszem. Reprezentant gospodarzy wygrał go gładko 3:0, lecz nie była to gra porywająca. Do połowy dwóch pierwszych setów rywal stawiał Azjacie opór (zagrywką z wysokości). Decydujące piłki należały jednak do Kanga. W trzecim odebrał rywalowi, ostatecznie, ochotę do walki. Ale Koreańczyka oglądaliśmy w tym sezonie w dużo lepszej formie.

Jeżeli goście liczyli na jakąś zdobycz w Bydgoszczy, to ich wiara sprowadzała się do dobrej postawy lidera zespołu - Piotra Chodorskiego. Zawodnik ostatnio mocno trenował, pozbył się zbędnych kilogramów. Wygrał też kilka ligowych pojedynków z zawodnikami krajowej czołówki. I pokazał nad Brdą „lwi pazur”.

W 1. secie Anglik zagrał „planowo”, ale w dwóch kolejnych to była już... katastrofa. Chodorski oddał Baggaleyowi tylko 10 punktów. W hali przy ulicy Bronikowskiego zrobiło się, nadspodziewanie, ciekawie i emocjonująco.

Ambicja mistrza świata w ping-pongu została mocno podrażniona. W czwartej partii wziął się jednak do odrabiania strat i z mozołem wyrównał stan meczu na 2:2. Piąty, decydujący, set był małym horrorem, ale ze szczęśliwym zakończeniem dla zawodnika ZOO-leszcz/Gwiazdy.

Trwające półtorej godziny spotkanie zakończył Artur Białek, który oddał tylko seta.

- Wygraliśmy za trzy punkty i taki cel postawiłem przed zespołem - podsumował zawody menedżar Zbigniew Leszczyński. - Emocji dostarczył Andrew; bardzo chciał wygrać ten pojedynek, lecz „zżarło go” ciśnienie. Wierzę, że w najbliższych meczach - w poniedziałek w Rzeszowie z AZS Politechnikę i nazajutrz z Frysztakiem jego forma będzie wyższa. Bo chcemy z delegacji wrócić z kompletem punktów.

Autor: Tomasz Malinowski

Tomasz Malinowskitomasz.malinowski@pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.