Mamo, tato, opowiedz mi bajkę! Dlaczego warto czytać dzieciom baśnie?

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Milena Kochanowska

Mamo, tato, opowiedz mi bajkę! Dlaczego warto czytać dzieciom baśnie?

Milena Kochanowska

Każdy, bez względu na wiek i nie tylko, marzy o czymś – o nadprzyrodzonej sile, niesłychanych przygodach, nieśmiertelności czy wielkiej miłości i szczęściu lub tylko o lepszym, wygodniejszym życiu, wspaniałym domu z ogrodem, aucie i wygranej w totolotka. To wszystko mamy na wyciągnięcie ręki – w marzeniach, które nic przecież nie kosztują. W nich możemy mieć wszystko, czego zapragniemy. Podobnie jest w baśniach. Te jednak mają głębszy sens.

Człowiek marzył i snuł baśnie od pradawnych czasów; szukał w nich pocieszenia, oderwania od trudów codzienności i przeciwności losu. Baśń otwierała drzwi fantazji i skrytych pragnień; pozwalała przenieść się do świata pełnego magii, nierealnego, w którym mogliśmy stać się kimś zupełnie innym i dokonywać rzeczy niemożliwych.

Nawet gdy dorośniemy, czytając baśnie, odnajdujemy w nich nadzieję na to, że to, co złe, przeminie, a nasza historia skończy się szczęśliwie. Tworzymy wizję życia jak w baśni, pełną dobra, magicznych momentów, wspaniałych bohaterów, zwycięstwa ze złem i zagrażającymi mocami. Dorośli mają też swój substytut baśni - komedie romantyczne. Lubimy jednak baśnie dla dzieci i wcale nie potrzebujemy pretekstu w ich postaci, by oglądać animowane produkcje bardziej lub mniej znanych baśniowych opowieści. Prócz magii, te opowieści zazwyczaj jednak czegoś też mają uczyć poprzez morał i zamierzone przesłanie.

Oni nam je dali

Charles Perrault (1628-1703) urodził się w Paryżu w zamożnej rodzinie, dzięki czemu mógł uczęszczać do najlepszych szkół we Francji. I choć miał własną kancelarię prawniczą i wysokie stanowisko, współcześnie znany jest przede wszystkim jako autor baśni. Wydał „Historie i baśnie z dawnych czasów z pouczeniami moralnymi" (Baśnie Babci Gąski). Jego twórczość można uznać za pierwszą w historii baśniową literaturę dla dzieci. To właśnie Perrault wprowadził nas w baśniowe światy Śpiącej Królewny, Czerwonego Kapturka, Kota w butach, Tomcia Palucha czy Kopciuszka.

Hans Christian Andersen (1805-1875) urodził się z kolei w najbiedniejszej dzielnicy duńskiego Odense. Był synem szewca i niepiśmiennej praczki. Mając zaledwie 14 lat, wyjechał do Kopenhagi, gdzie dzięki pomocy obcych ludzi i stypendium królewskiemu mógł się uczyć, a potem studiować. Dał nam baśnie, które znają dzieci na całym świecie. Co ważne, choć był za to mocno krytykowany, swe opowieści pisał językiem potocznym, zrozumiałym dla małych czytelników, a nie językiem dorosłych. Mówił, że jego baśnie są jak pudełka – dzieci mają je oglądać z zewnątrz, a dorośli zajrzeć do środka. Bez niego nie byłoby Calineczki, Królowej Śniegu, Księżniczki na ziarnku grochu, Brzydkiego kaczątka czy Dziewczynki z zapałkami.

Historię baśni możemy również śledzić w literaturze polskiej. W XVII w. Jan Andrzej Morsztyn napisał pierwszą baśń „Historia ucieszna o znanej królewnie Banialuce, ze wschodniej krainy". W XIX w. I. Krasicki opracował „Bajki i przypowieści. Dla użytku dzieci". Maria Konopnicka napisała przepiękną bajkę „O krasnoludkach i sierotce Marysi". Wydaliśmy też tomy baśni, polskich legend, podań ludowych i klechd domowych, których niestety dziś próżno szukać w księgarniach.

Opowiedz mi bajkę

Ten, kto myśli, że opowiadanie dzieciom bajek jest łatwym zadaniem, ten zwyczajnie się myli. – Oj niełatwo opowiada się baśnie moim chłopakom, bo wszystko pamiętają, nie lubią powtórek i zaraz podnoszą rwetes, gdy je wychwycą. Najbardziej jednak lubią te wymyślane przeze mnie – chwali się Paweł, tata 4- i 5-latka. – Zuzia ulubione baśnie zna na pamięć, ale i tak chce do nich wracać; na pewno nie udałoby mi się przy ich czytaniu niczego z nich pominąć – dodaje Iwona, mama 7-latki. – Często jednak bawimy się tak, że córka sama wymyśla swoje zakończenie baśni lub opowiadamy sobie wspólnie jakąś wymyśloną. To znakomite ćwiczenie wyobraźni, ale też świetna zabawa dla nas obu.

– Poza snuciem fabuły konieczne są motywacja, zaangażowanie i pozytywne emocje, które stworzą atmosferę niezwykłego spotkania, bliskości, relacji. W takim spotkaniu zły czarodziej, niedobra królowa, przebiegły wilk wzbudzą strach i przestraszą tylko przez chwilę, bo obok będzie ktoś, kto ochroni przed złem. Do opowiadania i czytania dzieciom bajek my dorośli musimy zatem nieco się przyłożyć

– mówi dr Monika Kurzynoga z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, pedagog i terapeuta pedagogiczny.

– Nie można traktować potrzeby dziecka, jako obowiązku, to ma być zaproszenie do wspólnego bycia razem, wzajemnego słuchania. Opowiadanie i czytanie rozwijają również u każdej ze stron najważniejsze umiejętności komunikacyjne: mówienie i słuchanie, prowadzenie dialogu, toczenie rozmowy. Dają nam coś, co we współczesnej pełnej pośpiechu rzeczywistości staje się deficytowe – czas, zatrzymanie, uważność.

Zdaniem specjalistów opowiadanie i czytanie dzieciom baśni ma ogromne znaczenie rozwojowe i wychowawcze. Według Bruna Bettelheima, psychiatry, psychologa i pedagoga, dzieci, które mają okazję czytać, słuchać, doświadczać baśniowego świata rozwijają umiejętności i budują swoją tożsamość. Te opowieści rekompensują im niedostatki – deficyty uwagi, brak obecności bliskich osób. Zaspokajają potrzeby związane z wewnętrznymi odczuciami psychicznymi i duchowością; pomagają utrzymać równowagę emocjonalną, ułatwiają poradzenie sobie z negatywnymi uczuciami – lękiem, gniewem, smutkiem, winą.

– Gdy dzieci poznają dzielnego rycerza, odważną królewnę, troskliwą wróżkę, pomocnego skrzata, tworzą w umyśle ważne wzory osobowe, przyjmują na siebie tożsamość bohatera, przez co uczą się też nowych zachowań, sposobów na radzenie sobie z trudną sytuacją; odczuwają radość i nadzieję na pokonywanie własnych lęków

- dodaje pedagog.

– Baśnie budzą pozytywne uczucia, rozwijają wyobraźnię, kreatywność, pomagają wyjaśnić nowe pojęcia i słownictwo, wzbogacając tym samym rozwój intelektualny i emocjonalny dziecka. Poprzez podążanie za bohaterami i autentyczne współodczuwanie, dzieci budują empatię i wrażliwość. Stając w obliczu dylematów walki dobra ze złem, niesprawiedliwości, krzywdy i kłamstwa, poznają czym jest moralność, sprawiedliwość, szacunek, prawo. Baśnie zachęcają również do wspólnej zabawy. Dają optymistyczny obraz świata i nadzieję, że i nasze problemy zakończą się szczęśliwie.

Bajkoterapia

Ci, którzy traktują baśnie lekceważąco, zapominają o tym, że współczesny świat niesie ze sobą wiele wyzwań, trudności i kryzysów, z którymi coraz gorzej radzą sobie nie tylko dzieci, ale także dorośli.

– Pandemia, zdalna edukacja, kryzysy zdrowotne, finansowe, rodzinne tragedie - to wszystko, poza i tak trudną codziennością, powoduje ogromne zaburzenie poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji. Dzieci również tego doświadczają, a ponieważ brak im jeszcze naturalnych, rozwijanych w trakcie życia umiejętności radzenia sobie z trudnościami i emocjami, które za nimi idą, potrzebują okoliczności do odreagowania, uspokojenia się, ucieczki od swoich lęków, obaw, strachów, smutków czy wewnętrznych konfliktów

– wskazuje dr Monika Kurzynoga.

– I tu baśnie mogą okazać się nieocenione, bo mają też wartość terapeutyczną, relaksacyjną. Dziecko przeżywa fabułę bajki, zaczyna utożsamiać się z życiem baśniowych bohaterów, doświadcza ulgi, bo jego doświadczenia mogą być współdzielone, a uczucia zostały rozpoznane i uznane.

Maria Molicka, psycholożka i autorka książek bajko-terapeutycznych podkreśla, że konwencja bajki tworzy najbliższą rozumieniu dziecka rzeczywistość. Dzięki temu pozwala lepiej zrozumieć niepokojące zdarzenia takie jak: rozstanie z rodzicami, kompromitacja, hospitalizacja, śmierć, brak wiary w siebie, ciemność, strach przed bólem, adopcja czy doświadczenie przemocy.

Świat, w którym dobro zawsze zwycięża

Dzieciństwo, które jest zubożałe o czas beztroski, zabawy, miłości i uwagi bliskich, staje się początkiem wielu rozwojowych deficytów, z którymi wcześniej czy później będą musiały zmierzyć się nasze dzieci.

– Baśń nie jest lekiem na wszystko, ale jej brak w najpiękniejszym okresie rozwojowym człowieka, powoduje ogromne straty – podsumowuje terapeutka.

– Czytajmy zatem dzieciom, budując relację, więź, poczucie bezpieczeństwa, pobudzając wyobraźnię. Dajmy dzieciom okazję, by mogły poznać świat, w którym dobro zawsze zwycięża, a magia powoduje, że idziemy w swoje życie pełni optymizmu i nadziei.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Milena Kochanowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.