Kontrowersyjne podwyżki dla "najważniejszych osób w państwie". Wiemy, jak głosowali posłowie z Podkarpacia

Czytaj dalej
Andrzej Plęs

Kontrowersyjne podwyżki dla "najważniejszych osób w państwie". Wiemy, jak głosowali posłowie z Podkarpacia

Andrzej Plęs

Hipokryci, hipokryci – grzmiał z mównicy sejmowej poseł Grzegorz Braun, kiedy Sejm w zdecydowaną większością głosów uchwalił ogromne podwyżki uposażenia dla m. in. posłów, senatorów, ministrów i samorządowców. Na „tak” głosowała – niezależnie od barw politycznych - zdecydowana większość parlamentarzystów podkarpackich. I choć wczoraj Senat projekt odrzucił, to warto pamiętać, jak głosowali nasi "wybrańcy". Ta wiedza przyda się przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.

Premier z dwukrotnie wyższymi poborami, więcej niż dwukrotnie – Prezydent RP. Uposażenie posła i senatora wyższe o 58 proc., Pierwsza Dama ma dostać miesięcznie 18 tys. zł brutto. O połowę wzrosną też subwencje dla partii politycznych.

Przegłosowany w piątek Sejm projekt ustawy „w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych” wywołał burzę niezadowolenia społecznego i protestu. Także dlatego, że niemal wszystkie partie zadziwiająco zgodnie opowiedziały się za tym projektem ustawy.

Zdecydowanie „nie” powiedzieli tylko posłowie ultraprawicowej Konfederacji i ultralewicowego „Razem”, wchodzącego w skład Lewicy.

Niektórzy z opozycyjnych posłów już publicznie przepraszają za to, że zagłosowali „za”. Bo też głównie pod adresem posłów opozycji kierowano pretensje, że nie przeciwstawili się pomysłowi podwyżek dla polityków w sytuacji, kiedy gospodarka jest w recesji, a a wielu wyborców straciło pracę.

- Wy chyłkiem, hipokryci, hipokryci, chcecie to przepchnąć – grzmiał z mównicy Grzegorz Braun z Konfederacji – I umówiliście się z totalną opozycją.

Podkreślił, że nikt ze strony „totalnej opozycji” nie zabrał głosu w sprawie podwyżki. Równie mocno poseł Braun skrytykował sposób procedowania tego projektu ustawy. „Wrzutka z rana, do przeczytanie do południa i mamy w ten sposób procedować”.

- To jest żenujące i skandaliczne – zakończył wystąpienie.

Takie podwyżki uchwalił Sejm

Według projektu ustawy uposażenie najważniejszych osób w państwie ma przedstawiać się następująco (zł brutto):

Nadto pierwsza dama będzie otrzymywać pensję w wysokości 18 tys. zł brutto, dziś nie otrzymuje żadnego uposażenia.

Wzrosnąć mają też subwencje dla partii politycznych. Każda z nich otrzyma półtorakrotność sumy, jaką otrzymuje dziś. Taka regulacja sprawia, że im większa partia, im więcej ma przedstawicieli w parlamencie, tym większą otrzyma subwencję.

Tak głosowali wybrańcy z Podkarpacia

Żaden z podkarpackich posłów Prawa i Sprawiedliwości nie oponował przeciwko podwyżce uposażenia dla najważniejszych osób w państwie.

W geście poparcia ręce podnieśli: Marek Kuchciński, Andrzej szlachta, Marcin Warchoł, Jan Warzecha, Piotr Uruski, Adam Śnieżek, Anna Schmidt-Rodziewicz, Kazimierz Moskal, Maria Kurowska, Fryderyk Kapinos, Kazimierz Gołojuch, Zbigniew Chmielowiec, Rafał Weber, Teresa Pamuła i Tadeusz Chrzan.

Z przedstawicieli podkarpackiego PiS w Sejmie projektu ustawy nie poparli Piotr Babinetz, Jerzy Paul i Krzysztof Sobolewski, ale nie mieli okazji z powodu nieobecności podczas głosowania.

Z innych podkarpackich posłów „za” głosował Wiesław Buż z Lewicy, a stanowczo przeciw był Grzegorz Braun z Konfederacji, w ugrupowaniu PSL – Kukiz’15 peeselowiec Mieczysław Kasprzak poparł projekt, ale „kukizowiec” Stanisław Tyszka był mu przeciwny.

Wśród czwórki podkarpackich posłów Koalicji Obywatelskiej tylko Marek Rząsa nie głosował „za”, również z powodu nieobecności. Projekt poparli: Paweł Poncyljusz, Krystyna Skowrońska i Joanna Frydrych.

Parlamentarzyści PO unikają wyjaśnień, dlaczego takie podjęli decyzje, jedynie Krystyna Skowrońska zdecydowała się ujawnić swoje motywacje. I wcale nie jest zaskoczona – mówi - że inni posłowie „uciekają od tematu” i przestali odbierać telefony.

- Do ostatnich minut przekonywałam kolegów, że to zła decyzja – zastrzega. – Oni mnie natomiast przekonywali, że trzeba to zrobić dla samorządowców. To z mojej strony była jednak zła decyzja i za nią serdecznie przepraszam. Ludzie już nie pamiętają, że kiedyś zabrałam posłom „trzynastki” i domagałam się zniesienia immunitetu poselskiego, ani tego, że przed dwoma laty decyzją pewnego prezesa obniżono parlamentarzystom uposażenie.

Przypomina, że za pomysłem ustawy stało PiS.

- Tymczasem to przedstawicieli opozycji obarcza się winą za to, co stało się w piątek – dodaje.

Podkreśla, że jeśli nawet należałoby dyskutować o wysokości uposażenia parlamentarzystów, ministrów i samorządowców, to obecna sytuacja ekonomiczna i społeczna w kraju jest do tego najmniej odpowiednią chwilą.

- Od chwili głosowania czuję się fatalnie z tą decyzją, jeśli projekt tej ustawy wróci do Sejmu, to zapewniam, że będę głosować przeciwko jego przyjęciu – deklaruje. – Już teraz rozmawiamy w Senacie o odrzuceniu tego pomysłu.

PO zmieniło zdanie. Senat odrzucił ustawę

I faktycznie tak się stało. Senat odrzucił w poniedziałek wieczorem ustawę o podwyżkach dla posłów i ministrów. Ustawa przepadła głosami Platformy Obywatelskiej. Senatorowie tego ugrupowania argumentowali, że nie należy podnosić pensji politykom w sytuacji koronawirusa, kiedy wielu obywateli traci pracę lub ma obniżone pobory, a państwo musi szukać pieniędzy na zaradzenie skutkom pandemii.

To zwrot w postawie głównego ugrupowania opozycyjnego, które kilka dni temu poparło ustawę w Sejmie.

Co dalej z podwyżkami?

W teorii tematem odrzuconego przez Senat projektu ponownie powinni zając się posłowie. Nie jest jednak pewne, czy projekt ponownie trafi pod obrady Sejmu.

Po głosowaniu w Senacie oliwy do ognia dodał bowiem szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki, który stwierdził na konferencji prasowej, że to opozycja była inicjatorem projektu podwyżek.

- Po pierwsze: inicjatorami podjęcia tego tematu była opozycja, a myśmy się na to zgodzili. Po drugie: to opozycja chciała, byśmy zrobili to teraz i by tego nie przeciągać na wrzesień. Po trzecie: to opozycja chciała, by do tej ustawy dodać kilka elementów jak trzynaste wynagrodzenie - mówił Terlecki. - Wydaje mi się, że na tym, co zaszło w Senacie ten projekt kończy swoją historię - dodał.

Andrzej Plęs

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ch48

Czyli wiceminister zarabia w Polsce dużo mniej niż np szefowie spółek komunalnych w Rzeszowie nie mówiąc o warszawie czy Gdańsku. To dopiero parodia.

Bogdan P

A jednak większość posłów poszła do sejmu po "kasę" a nie potrzeby działania na rzecz wyborców . Szczytem hipokryzji popisał się niejaki Terlecki ( taki niby dowcipny - profesor na poziomie maturzysty ) który powiedział że to opozycja wymyśliła podwyżki a Tusk wpłyną na Senat o zmianę zdania. A tak w ogóle to skołowany biedny Sasin wydał bez pytania 70 mln zł na wybory do których nie doszło przez opozycję . Ja bym optował raczej też przy winie Tuska.

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.