Jaromir Kwiatkowski

Kazimierz Dejmek, partyzant z „Rakiety” oddziału do zadań specjalnych Armii Krajowej

Kazimierz Dejmek debiutował rolą Jaśka w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. W 1945 r. przeniósł się do Teatru Wojska Polskiego w Jeleniej Górze. Kilka Fot. archiwum Kazimierz Dejmek debiutował rolą Jaśka w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. W 1945 r. przeniósł się do Teatru Wojska Polskiego w Jeleniej Górze. Kilka lat później porzucił aktorstwo dla reżyserii teatralnej. Czy i na ile przeżycia wojenne - udział w partyzantce, choćby w likwidacjach czy w walkach za Sanem - ukształtowały podejście Dejmka do teatru? Na pewno odcisnęły na nim głębokie piętno. Dużo bowiem w czasie wojny widział, wiele przeżył.
Jaromir Kwiatkowski

Reżyser słynnych „Dziadów” w 1968 r., w czasie wojny należał do oddziału AK w placówce Niebylec, który specjalizował się m.in. w likwidowaniu konfidentów.

Kazimierz Dejmek zgłaszał się na ochotnika do szczególnie ryzykownych i niebezpiecznych akcji - opowiada ppor. Bolesław Indyk „Iperyk” w książce „Strzępy wspomnień” Romana Konieczkowskiego, dowódcy placówki AK Strzyżów. „Iperyk” wspomina partyzanckie wieczory, podczas których późniejszy reżyser „Dziadów” recytował kolegom patriotyczne wiersze. Pisze, że te recytacje „stanowiły ucztę duchową, gdyż pozwalały im oderwać się od ponurej rzeczywistości i korzystnie wpływały na samopoczucie”.

Ojciec Kazimierza, Henryk Dejmek, pochodził z terenu Czech (wówczas Austro-Węgry). Na przełomie XIX i XX w. przyjechał wraz z rodzicami i rodzeństwem do Zakopanego, gdzie rodzina Dejmków się osiedliła. Kiedy, już jako dorosły, zaczął mieć problemy z pracą, pomógł mu szwagier, Stanisław Kwiatkowski*, w okresie międzywojennym naczelnik ośmiu więzień, od Włodzimierza Wołyńskiego po Rzeszów i Tarnów. Załatwił mu pracę w więziennictwie. W ten sposób rodzina Dejmków wylądowała w Rzeszowie. W tym mieście przeżyła okupację.

W 1938 r. 14-letni wówczas Kazimierz rozpoczął naukę w I Gimnazjum przy ul. 3 Maja. Jego edukację przerwała w drugiej klasie wojna. W wywiadzie udzielonym Annie Chmielewskiej i Wiktorowi Woroszylskiemu, opublikowanym już po jego śmierci w miesięczniku „Teatr” nr 12 z grudnia 2003 r., wspomina, że w 1940 r., jako 16-latek, przez czysty przypadek nie pojechał w transporcie do Auschwitz. „(...) była w Rzeszowie wielka łapanka na uczniów gimnazjalnych. (...) Mnie nie było, rodzice władali niemieckim i jakoś tam się wyłgali (...)”.

Pozostało jeszcze 79% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jaromir Kwiatkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.