Katarzyna Mróz: Nie możemy tak grać, nie jesteśmy juniorkami

Czytaj dalej
Fot. Bartosz Frydrych
Łukasz Pado

Katarzyna Mróz: Nie możemy tak grać, nie jesteśmy juniorkami

Łukasz Pado

- Powinnyśmy oglądnąć ten mecz, co najmniej siedem razy i dokładnie sprawdzić, w których momentach zawaliłyśmy – mówi Katarzyna Mróz, kapitan Developresu SkyRes Rzeszów po porażce z Budowlanymi Łódź.

Chyba nie tak wyobrażałyście sobie początek sezonu. Fakt, punkty są, ale trzeba sobie powiedzieć, że jeszcze nie wygrałyście meczu...
Taka jest prawda, nie ukrywam tego. My przyszłyśmy tutaj po to żeby grać i wygrywać, pokazałyśmy to na turniejach i musimy coś zrobić, żeby cały zespół grał to coś. Bo jesteśmy dobrze przygotowane, fizycznie dobrze wyglądamy, ale sama nie wiem, co się dzieje. Myślę, że niedługo się odblokujemy, przełamiemy i będziemy grać dalej. Ja wierzę w to cały czas i cały czas pracujemy nad tym. Przecież to dopiero drugi mecz, proszę jeszcze nie wieszać na nas jeszcze psów. Turnieje wygrywałyśmy, ale to tylko turnieje, liga to już inna gra, tak mówiłam przed sezonem i to się potwierdza. Jeszcze co najmniej kilkanaście meczy przed nami, myślę że będzie dobrze.

W meczu z Budowlanymi w drugiej partii przejęłyście inicjatywę, w czwartej było nieźle, ale tylko na początku...
Mi też się wydawało, że już mamy inicjatywę i kolejny raz coś zawiodło, chyba to chodzi o koncentrację i te przestoje, które nas dopadają. Miałyśmy sześć piłek przewagi i dopuściłyśmy do tego, że przegrałyśmy seta i tym samym mecz.

Wydaje mi się, że zawiodło przede wszystkim przyjęcie...
Tak, ale w momencie kiedy skoncentrowałyśmy się to i przyjąć się dało.

Więc z czego to może wynikać?
Tak na prawdę to nie wiem co się stało. Na pewno nie powinnyśmy tak robić. Nie jesteśmy jakimiś juniorkami czy zawodniczkami, które nie wiadomo skąd przyszły. Grałyśmy w dobrych klubach i potrafimy grać. Powtarzam się, ale musimy popracować nad koncentracją, bo to jest nasz obecnie największy mankament. Wystarczy mały fokus, na taką jedną dwie akcje i można grać dalej.

Wielu zachwycało się waszym dobrym blokiem w Dąbrowie Górniczej, w meczu z Budowlanymi tego brakowało...
No właśnie i to jest temat do analizy. W tamtym meczu zagrałyśmy dobrze blokiem i przegrałyśmy, abstrahując do tych wszystkich wydarzeń, które miały miejsce po meczu (Developres uległ w Dąbrowie Górniczej 0:3, ale wynik ten został zweryfikowany jako walkower na korzyść drużyny z Rzeszowa – przyp. red.). Dziś było mniej bloku, zagrałyśmy za to lepiej zagrywką, ale nie jestem w stanie powiedzieć, co się stało, że przegrałyśmy.

Może brakuje wam zgrania? To byłoby zrozumiałe, zespół został zbudowany niemal od zera...
Sama nie wiem, na turniejach grałyśmy dobrze, wszystko wychodziło. Wiadomo, te turnieje oglądają też przeciwnicy, by ustawić się odpowiednio pod rywala.

To może coś innego, niedziela, popołudniu, większość ludzi wtedy wypoczywa...
Nie przesadzajmy. My po tylu latach grania powinnyśmy wyjść o każdej porze dnia i nocy i zagrać. Teraz powinnyśmy oglądnąć, co najmniej siedem razy ten mecz i dokładnie sprawdzić, w których momentach zawaliłyśmy.

Za kilka dni czeka na was mecz z Muszynianką. Tą samą, którą właśnie w turniejach przed sezonem pokonałyście cztery razy...
No właśnie, mam nadzieję, że podtrzymamy tą passę i odblokujemy swoje głowy i pojedziemy do przodu.

Pamięta pani, kiedy ostatnio grała w Rzeszowie, reprezentując tutejszy klub w meczu o punkty?
Nie.

Wiosną 2001 roku w barwach Zelmeru...
Być może, ale ja na prawdę nie pamiętam. To było wiele lat temu, a ja tak na prawdę dopiero zaczynałam przygodę z siatkówką. Chyba nie potrafiłabym nawet podać składu w jakim wtedy grałyśmy, choć czasem spotykam koleżanki z tamtych czasów.

Czuje pani sentyment, wracając do Rzeszowa?
Oczywiście, że jest sentyment i bardzo się cieszę, że tutaj znów jestem. Lubię Rzeszów i muszę przyznać, że po wielu latach bardzo się zmienił, zobaczyłam kilka nowych miejsc, kilka starych, żeby w nich powspominać.

Hala, w której dziś gracie nosi imię...
Trenera Strzelczyka, to mój trener z Zelmeru. Właśnie tu zaczynałam profesjonalną siatkówkę, zarabiałam pierwsze pieniądze. Może nie była to wysoka liga, ale namiastka profesjonalnej gry była.

Łukasz Pado

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.