Waldemar Mazgaj

Józef Młynarczyk: Praca z bramkarzami mnie kręci

Józef Młynarczyk: "Wiem, że Legia Warszawa to jest świetny klub, w którym by się chciało grać. Ale nie tylko być. Na szczęście Radek Majecki Fot. Krzysztof Kapica Józef Młynarczyk: "Wiem, że Legia Warszawa to jest świetny klub, w którym by się chciało grać. Ale nie tylko być. Na szczęście Radek Majecki też to wie bo jest ambitnym młodym człowiekiem. Pochwaliłem go za to już na zgrupowaniu, bo w Stali Mielec może się rozwijać, sam jest z pobytu na Podkarpaciu bardzo zadowolony i niech tak trzyma".
Waldemar Mazgaj

Józef Młynarczyk, legendarny bramkarz reprezentacji Polski, obecnie pracuje w kadrze U20. - Chcę pracować z bramkarzami, bo właśnie to trzyma mnie wciąż przy sportowym życiu - mówi 64-letni były znakomity piłkarz.

Jóżef Młynarczyk 42 razy wystąpił w reprezentacji Polski, m.in. zdobył srebrny medal mistrzostw świata w 1982 roku.

Jako trener bramkarzy współpracował z trenerami reprezentacji Andrzejem Strejlauem, Jerzym Engelem, Zbigniewem Bońkiem i Stefanem Majewskim oraz z Antonim Piechniczkiem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

W kadrze pracował m.in. z rzeszowianinem Maciejem Nalepą, który po meczu Polski i Szwajcarii na Stadionie Miejskim w Rzeszowie czekał na swojego trenera.

- Dawno się nie widzieliśmy, ale na ulicy bym cię rozpoznał, choć trochę zmieniłeś sylwetkę – uśmiechał się Młynarczyk. - Nie spodziewałem się, że na mecz młodzieżówki przyjdzie aż tylu kibiców. Niby organizatorzy coś o tym wspominali, ale nawet chłopcy nie bardzo wierzyli – mówił.

Z przebiegu gry wygląda, że remis ze Szwajcarią był wynikiem zasłużonym.
Zdecydowanie tak. W pierwszej połowie niestety Szwajcarzy mieli przewagę po opanowaniu środka pola, stwarzali sytuacje, ale mieliśmy dobrze usposobionego Radka Majeckiego w naszej bramce, który nam w tym wszystkim pomógł. W drugiej połowie mecz się wyrównał, było więcej sytuacji z obu stron i kwestią pozostało, kto pierwszy wykorzysta błąd rywala. Ale obaj bramkarze stanęli na wysokości zadania i to 0:0 na początek, przy budowaniu tej kadry, to wynik jak najbardziej sprawiedliwy.

Czyli z perspektywy trenera bramkarzy naszej reprezentacji był to mecz wymarzony, bo pana podopieczny miał sporo pracy i poradził sobie doskonale.
Oczekiwałem pozytywnego impulsu ze strony Radka. Jest bramkarzem bardzo młodym, bardzo obiecującym i postawiliśmy na niego, by sprawdzić czy potwierdzi te talenty o których było bardzo głośno. Okazało się, że i my i on dobrze trafiliśmy i dlatego wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni.

Jego przejście z juniorów Legii Warszawa do 1-ligowej Stali Mielec to był dobry krok?...
Z pewnością tak. W każdej dziedzinie życia sportowego codzienny trening musi być poparty zawodami. W piłce historia jest taka sama – trenujemy od poniedziałku do piątku a w sobotę albo niedziele w nagrodę gramy mecz, rozwijamy się, nabieramy rutyny i doświadczenia podczas rywalizacji. Właśnie o to chodzi. Jeżeli w tym wieku jeśli młody człowiek zacznie się obijać o różne ławki rezerwowych to zacznie fruwać po różnych klubach i nic z tego nie będzie. Ja wiem, że Legia to jest świetny klub, w którym by się chciało grać. Ale nie być. Na szczęście Radek też to wie bo jest ambitnym młodym człowiekiem. Pochwaliłem go za to już na zgrupowaniu, bo w Stali Mielec może się rozwijać, sam jest z pobytu na Podkarpaciu bardzo zadowolony i niech tak trzyma. My w reprezentacji na pewno mu pomożemy, będziemy z nim pracować, stawiać na niego i myślę, że efekty będą widoczne już w niedługim czasie.

Więc o przyszłość polskiej bramki nie musimy się martwić?
Nigdy nie można tak do końca mówić. Czasem losowe przypadki, czy kontuzja sprawiają, że nagle robi się dziura. Oczywiście nikomu źle nie życzę i chciałbym, żeby o polskich bramkarzach było jak najgłośniej, ale życie pokaże co dalej z nimi będzie. Na razie jednak nie mamy się czym martwić.

A jaka jest pana prywatna hierarchia polskich bramkarzy? Szczęsny, Fabiański, Boruc, Załuska, Tytoń...
Wolałbym się na ten temat nie wypowiadać, bo mam swoje obowiązki z kadrze U20 i to mnie interesuje. Oczywiście mam swoje zdanie na temat każdego z nich, ale jeśli chodzi o pierwszą reprezentację to są od tego inni trenerzy.

Dobrze się panu pracuje z tymi młodymi chłopakami?
Odpowiem inaczej. Mam już swoje lata i nie potrzebuję od nikogo jałmużny gdyby mi się niedobrze pracowało to bym tego nie robił. Swoje w życiu już zrobiłem i zarobiłem, nie tylko na boisku i w sporcie. Mógłbym więc kupony odcinać, ale mnie to ciągle kręci. Dopóki więc trochę zdrowie dopisuje to dalej chcę pracować z bramkarzami bo właśnie to trzyma mnie wciąż przy sportowym życiu.

Pracując w reprezentacji Polski ma pan jeszcze czas na współpracę z którymś klubem?
Nie. Zawiesiłem nawet w maju działalność swojej firmy transportowej, by dobrze poświęcić się pracy w kadrze. Ale taki już się urodziłem, że przez całe życie wszystko starałem się robić na sto procent. Dużo się w życiu napracowałem, sporo zainwestowałem i nigdy nie byłem od nikogo zależny. I tak jest do dziś.

Waldemar Mazgaj

Dziennikarz sportowy od młodości, w Nowinach od 1997 roku. Od 2006 roku szef redakcji sportowej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.