Jesteśmy najbardziej rozbrojonym narodem. Kukiz chce to zmienić

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Dorota Mękarska

Jesteśmy najbardziej rozbrojonym narodem. Kukiz chce to zmienić

Dorota Mękarska

W Polsce generalnie dostęp do broni ma tylko policja, wojsko i … przestępcy. Zwykli obywatele w większości są pozbawieni tego przywileju. Projekt ustawy opracowany przez Kukiz’15 ma zmienić te realia. Z jednej strony ma dostosować polskie prawo w tym zakresie do prawodawstwa w Unii Europejskiej, a z drugiej ma zrewidować podejście do posiadania broni.

Można powiedzieć, że projekt odwraca przyjętą w Polsce procedurę wydawania pozwoleń na broń. Niweluje dominację policji, która według twórców ustawy, przyznała sobie prawo do kształtowania całej „polityki” wydawania pozwoleń na broń, czemu sprzyja niska jakość przepisów obecnej ustawy. Są one nieprecyzyjne, co prowokuje do ich dowolnej interpretacji i powstawania licznych uzusów. Kukiz’15 chce przenieść nadzór wydawania pozwoleń z policji na wojewodów.

Obywatel z bronią to obywatel upodmiotowiony

Już w poprzedniej kadencji ten projekt został mocno skrytykowany przez środowiska lewicowe i liberalne, ale posła Kukiza to nie rusza.

- Nie interesuje mnie, jak moje intencje są zrozumiane - mówi dość buńczucznie. - To ma dla mnie małe znaczenie. Najważniejsze jest dla mnie upodmiotowienie obywatela. Jeśli tak się stanie, za dekadę powiedzą „Kukiz miał rację”.

Jak na razie krytyka wypływa głównie od dziennikarzy i świata polityki, którego media często są emanacją. Nie płynie od obywateli, gdyż w Polsce organizacji antymilitarystycznych jest tyle, co kot napłakał. Ruchy przeciwko broni palnej, tak żywe w USA, w Polsce nie powstały, gdyż nasz kraj jest na szarym końcu, jeśli chodzi o uzbrojenie społeczeństwa.

Co jednak będzie, jak zmianie przepisów sprzeciwią się sami obywatele?

Paweł Kukiz w to nie wierzy.

- Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie zwiększyło się zainteresowanie strzelectwem i bronią - podkreśla.

Potwierdza to Paweł Mazur, strzelec wyborowy i były antyterrorysta:

- Wiedza o tym, co dzieje się na wschodzie powoduje, że świadomość dotycząca konieczności posiadania broni przez Polaków zaczyna wzrastać. Znajomi kierują do mnie wiele pytań. W moim przekonaniu to lawinowo rośnie.

Co piąty mężczyzna chce być uzbrojony

- W Polsce broń jest demonizowana, głównie przez niektóre media, część polityków i osoby związane ze światem celebrytów - uważa Paweł Mazur. - To źle wpływa na postrzeganie broni przez społeczeństwo. Polacy boją się broni. Ten strach ma początek w poprzednim systemie, w czasie którego zostaliśmy rozbrojeni. Broń posiadały tylko elity komunistyczne oraz myśliwi i sportowcy.

Z badań wynika, że nie chcemy liberalizacji przepisów dotyczących dostępu do broni palnej. Jeszcze nie tak dawno, bo przed wybuchem wojny na Ukrainie, blisko 80% Polaków nie chciało poluzowania przepisów w tym względzie. Za ich liberalizacją był zaledwie co piąty Polak. Tylko około 20 procent mężczyzn ma potrzebę posiadania broni palnej, co wykazały badania dr. nauk prawnych Leszka Stępki z Katedry Postępowania Karnego i Kryminalistyki UMK.

Paweł Kukiz nie ukrywa, że jest posiadaczem kilku jednostek broni, w tym karabinka półautomatycznego BERYL M1 kal. 223. Interesuje się bronią palną. Posiada pozwolenie na broń do celów sportowych oraz do celów łowieckich. Czynnie uprawia sport strzelecki i jest aktywnym członkiem klubu strzeleckiego.

Paweł Mazur ma karabinek AR 15 kal. 5,55 broń krótką CZ P-09 i sztucer Tikka 30-06. Ostatnia broń służy mu do polowań, bo jest myśliwym, krótka do ochrony osobistej, a karabinek do strzelania na strzelnicy. Posiada całe spektrum zabezpieczeń broni, szafę z certyfikatem i klucz w jednym egzemplarzu, który zawsze nosi w kieszeni.

Z bronią jest związany zawodowo. To zamiłowanie wyniósł z domu rodzinnego, gdyż jego ojciec był myśliwym. Pod jego okiem strzelał na strzelnicy. W 1996 roku wstąpił do policji, ale tylko krótki czas przepracował jako policjant.

Zaliczył pomyślnie testy sprawnościowe oraz badania lekarskie i podjął służbę w Samodzielnym Pododdziale Antyterrorystycznym, gdzie przeszedł gruntownie szkolenie, także ze strzelania, które stało się jego pasją.

- Zrobiłem uprawnienia instruktorskie, prowadziłem zajęcia strzeleckie na pododdziale, potem dowodziłem sekcją strzelców wyborowych. Zabezpieczałem najważniejsze osoby w państwie, czyli prezydentów i gości z zagranicy. Razem z kolegami byłem m.in. w ochronie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz innych ważnych osobistości politycznych - opowiada Mazur o swojej pracy.

Kukiz nie chce liberalizacji, tylko likwidacji archaicznego prawa

- Polacy boją się broni, bo jej nie znają - dodaje Paweł Kukiz. - My natomiast nie chcemy doprowadzić do liberalizacji przepisów, ale do likwidacji archaicznego prawa, które utrudnia dostęp do broni.

Twórcy projektu ustawy zauważają, że praktyka wydawania pozwoleń na broń w obecnej sytuacji prawnej, pomimo kilkukrotnych nowelizacji obowiązującej obecnie ustawy, opiera się w dalszym ciągu w dużej mierze na arbitralnej uznaniowości organu wydającego pozwolenia.

- Państwo nie przywiązuje wagi do tego, by obywatele mogli broń posiadać i korzystać z niej - uważa Paweł Mazur na podstawie swojego długoletniego doświadczenia i danych statystycznych. - Jesteśmy najbardziej rozbrojonym społeczeństwem w Europie. Na tle innych krajów wypadamy bardzo blado. W Niemczech na 100 mieszkańców jest 32 sztuki broni, w Austrii około 30, Szwajcarii 27, a w Polsce 2,7.

Według moich rozmówców, w każdej gminie musi być strzelnica, tak jak basen czy boisko. W każdej jednostce samorządowej powinno funkcjonować stowarzyszenie strzeleckie.

- Do tego potrzebna jest stosowna ustawa, podjęta ponad podziałami politycznymi, oraz środki finansowe na budowę obiektów - podkreśla strzelec wyborowy, wcale nie mając na myśli projektu Kukiz’15.

- Żyjemy w takim ustroju, w którym najważniejsza jest wola polityczna - o realiach mówi Paweł Kukiz, nie dając jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy w obecnej sytuacji ta wola istnieje.

Każdy obywatel jest potencjalnym żołnierzem

Wydaje się jednak, że wojna na Ukrainie wywróciła do góry nogami zarówno nastawienie obywateli, jak i państwa. Ukraina stała się, choć jest to bardzo gorzka nauka, poligonem doświadczalnym dla Polski i Polaków. Wnioski płynące z tej wojny nie pozwalają pozostawić kwestii dostępu do broni palnej bez zmian. Dlatego projekt ustawy ma już niebawem trafić do Sejmu. Jest na to poparcie partii rządzącej.

Paweł Kukiz jest mocno zdeterminowany, by doprowadzić sprawę do końca.

- Mamy gotową ustawę, która leży od kilku lat. To najwyższy czas, by ją uchwalić i wprowadzić w życie. Będę bardzo mocno zabiegał o ten projekt, bo teraz właśnie jest szansa na znowelizowanie przepisów - podkreśla.

Szeroki, aczkolwiek mocno kontrolowany dostęp obywateli do broni palnej to dla twórców ustawy nie tylko wyraz poszanowania swobód obywatelskich, ale z drugiej strony to ważny element zapewnienia bezpieczeństwa.

- Widać wyraźnie, że bez udziału uzbrojonych obywateli i ukraińskich wojsk obrony terytorialnej, sama armia nie dałaby rady - podkreśla Paweł Kukiz. Wie co mówi, od początku wojny jeździ na Ukrainę z wyposażeniem dla żołnierzy. - Co kilka kilometrów na drogach są posterunki z zasiekami, gdzie wartę pełnią nie tylko żołnierze, ale i cywile, którzy mogą posiadać broń.

- Polakom potrzebne jest broń, bo każdy przeszkolony obywatel jest potencjalnym żołnierzem - dodaje Paweł Mazur. - Przykładem dla nas jest Ukraina. Wojsko oraz inne służby nie byłyby w stanie skutecznie walczyć na całym terytorium Ukrainy, gdyby nie wdrożono stosownych procedur oraz specjalistycznych szkoleń w posługiwaniu się bronią. Dlatego właściwe instytucje w naszym państwie powinny wyciągnąć wnioski i stworzyć warunki, by Polacy nabyli umiejętności w kwestii obsługi broni palnej oraz udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej w warunkach bojowych w ramach opracowanego i wdrożonego systemu bezpieczeństwa państwa. To jest bardzo ważne, by właśnie w taki sposób edukować i wdrażać do sytemu chętnych do noszenia broni Polaków.

Kowalski kupując broń napędza gospodarkę

Paweł Kukiz nie ukrywa, że ułatwienie dostępu do broni ma też wymiar gospodarczy.

Ostatnią, choć wcale nie najmniej istotną kwestią, jest powstanie w gospodarce kraju, dzięki umasowieniu dostępu do broni palnej, dużego segmentu rynku przynoszącego corocznie znaczne dochody dla budżetu państwa. Poza siecią sprzedaży broni i akcesoriów do niej, ten segment gospodarki stanowią także strzelnice z kadrą instruktorską, placówki szkoleniowe, warsztaty rusznikarskie, prywatne placówki muzealne oraz, co najważniejsze, kluby zrzeszające ludzi o wspólnych zainteresowaniach, co sprzyja rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego - uważają twórcy ustawy.

Strzelectwo to nie jest tanie hobby. Broń kosztuje od około 1,5 tys. zł do kilku tysięcy złotych i więcej. Do tego dochodzą znaczne koszty nabojów i akcesoriów. Dla większości Polaków to bariera nie do przeskoczenia.

Paweł Mazur uważa, że nie jest to kwestia, która może zaważyć na dostępie do broni. W Polsce bardzo dobrze funkcjonuje rynek broni używanej, na którym ceny są niższe niż na rynku pierwotnym.

- Jeżeli przeciętny Kowalski kupuje jedną jednostkę broni, to napędza gospodarkę, a po drugie staje się potencjalnym obrońcą swojej rodziny, domu, miejscowości, w której żyje - dodaje strzelec wyborowy.

Jesteś flegmatykiem? Zostań strzelcem wyborowym albo snajperem

Według Pawła Mazura każdy może nauczyć się strzelać.

- Ze strzelaniem jest jak z jazdą samochodem - mówi. - Generalnie większość z nas posiada prawo jazdy, ale jedni jeżdżą na bardzo dobrym poziomie, nieosiągalnym dla większości, drudzy na przyzwoitym, a są też tacy, którzy jeżdżą słabo. Tak samo jest z bronią. Do strzelania profesjonalnego potrzebny jest tzw. dar boży. Ważne są predyspozycje psychofizyczne.

Okazuje się, że w strzelectwie precyzyjnym, długodystansowym najlepsze wyniki osiągają ludzie, którzy z natury są zrównoważeni, spokojni a nawet flegmatyczni.

Do poziomu wyczynowego, jaki posiadają strzelcy wyborowi dochodzi się długo i sporym nakładem pracy.

- Trenuje się bardzo dużo. To ciężki kawałek chleba, ale my tego ciężaru tak naprawdę nie odczuwamy, bo wszyscy którzy służą w jednostkach specjalnych są pasjonatami. Ciężki, wymagający trening to przyjemność, która daje wiele satysfakcji - podkreśla strzelec wyborowy.

Świadectwem jego umiejętności jest sukces w międzynarodowych zawodach strzeleckich w 2014 roku, na które zjechali się strzelcy długodystansowi z całej Europy, z wojska i policji.

- Poziom był bardzo wysoki, ja startowałem w tzw. standardzie, 300, 600 i 800 m. Udało mi się zająć trzecie miejsce. To było dla mnie ogromne wyróżnienie ze względu na elitarność tych zawodów. Wzięło w nich udział wielu znakomitych strzelców - wspomina Paweł Mazur.

Kobiet nie wolno ograniczać!

Zarówno Paweł Kukiz, jak i jego imiennik są zwolennikami objęcia całego społeczeństwa szkoleniem wojskowym, łącznie z kobietami.

- To jest bardzo dobry pomysł - uważa parlamentarzysta, który jest zresztą zwolennikiem powrotu do obowiązkowej służby wojskowej w Polsce. Jednak nie siermiężnej kilkuletniej, jak za komuny, a nowoczesnej, trwającej kilka tygodni w roku, jak w Szwajcarii.

- Kobiety mają predyspozycje, by bardzo dobrze strzelać - uważa Paweł Mazur. - Nie wolno ich ograniczać, na równi z mężczyznami powinny realizować swoje pasje. W jednostkach specjalnych jest miejsce dla wszystkich, pod warunkiem spełnienia wymogów wynikających z testów. Jeżeli kobieta te wymogi spełnia, to nie można jej odrzucać tylko dlatego, że jest kobietą. Nie znam co prawda kobiety snajpera czy strzelca wyborowego, ale historia pokazuje, że panie były bardzo dobrymi strzelcami wyborowymi, np. w ZSRR.

Bronią może być siekier, piła, nóż czy samochód

Przeciwnicy upowszechnienia dostępu do broni palnej podnoszą jednak kwestię bezpieczeństwa.

- Odsetek wypadków z udziałem broni to w Polsce nikły procent - odpowiada Paweł Mazur.

Wynika to jednak z braku dostępu niż wysokiej kultury obchodzenia się z bronią.

- Jak ktoś jest zdeterminowany, by popełnić przestępstwo, to brak broni go nie ograniczy - odpowiada na ten zarzut strzelec wyborowy. - Bronią może być siekiera, nóż, piła motorowa, samochód, który wielokrotnie był wykorzystywany w zamachach terrorystycznych na świecie. Wolny dostęp do broni nie oznacza, że każdy może przyjść do sklepu i ją kupić. Trzeba wyeliminować ludzi, którzy nie powinni jej posiadać.

Oczywiście, posiadanie broni jest naznaczone pewną specyfiką oraz wymaga poddania dokładnej i skutecznej kontroli - uważają twórcy projektu ustawy.

- W interesie społecznym jest, aby w posiadanie broni nie wchodziły osoby niepowołane, w szczególności karane za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz z zastosowaniem przemocy lub groźby jej użycia, jak też osoby chore psychicznie. Jak pokazuje praktyka innych krajów europejskich, gdy przepisy są sformułowane precyzyjnie i jednoznacznie, nie ma kłopotów ze spełnieniem tych warunków.

- Ja czułbym się dużo bezpieczniej, gdyby moi sąsiedzi posiadali broń palną - wyjawia Mazur.

A czy jego sąsiedzi czują się bezpieczniej z uzbrojonym sąsiadem?

Strzelec wyborowy odpowiada.

- Ostatnio podeszła do mnie sąsiadka i powiedziała że ma nadzieję, że jak dojdzie co do czego, to jej rodzinę też będę bronił.

Dorota Mękarska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.