Janusz Białek: udało się złapać nić porozumienia

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Lipiec
Waldemar Mazgaj

Janusz Białek: udało się złapać nić porozumienia

Waldemar Mazgaj

- Wciąż trzeba walczyć o utrzymanie, choć na chwilę możemy przestać myśleć o kłopotach - mówi Janusz Białek, trener 2-ligowych piłkarzy Stali Stalowa Wola.

Miesiąc temu nastroje przy Hutniczej były ponure. Stal Stalowa Wola trafiła do strefy spadkowej, a gra zielono-czarnych była kiepska, brakowało skuteczności. Wtedy pojawił się w klubie Janusz Białek...
(śmiech) To zabrzmiało jak jakaś legenda. Zacząłem pracę dokładnie 28 kwietnia.

Przyzna pan jednak, że zmiana trenera dała „Stalówce” nowy impuls, a co najważniejsze drużyna zaczęła wygrywać. Kilka dni po pana przyjściu ograliście Gryf Wejherowo po golu w 90 minucie, potem były jeszcze zwycięstwa w Częstochowie i nad ROW-em Rybnik. To rywale walczący o awans albo – tak jak wy – o utrzymanie.
Tak to jest, że albo się trafia do zawodników, albo nie. Tu udało się złapać tę nić porozumienia. Dziś sytuacja jest zdecydowanie lepsza, choć nie komfortowa. Dalej trzeba walczyć o utrzymanie, choć na chwilę możemy przestać myśleć o kłopotach i troskach a zwrócić uwagę na szczegóły, które poprawiają jakość gry.

Po meczu z ROW-em Rybnik mówił pan, że był to trudniejszy pojedynek niż starcie z Rakowem Częstochowa, który już jest na zapleczu Lotto Ekstraklasy. Ta walka o utrzymanie będzie jeszcze trwać przez dwie kolejki a wy jesteście w doskonałej sytuacji: wystarczy wam jedno zwycięstwo.
Na pewno końcówka ligi pokazała, że nie ma przypadkowych drużyn, poziom jest bardzo wyrównany, co pokazała choćby ostatnio walcząca o utrzymanie Kotwica, która wygrała u lidera. Kwestie organizacyjne i finansowe na pewno mają wpływ, ale kadrowo w tej lidze jest wiele drużyn bardzo mocnych, a ich wyniki na razie rozczarowują.

Uda się wam zdobyć te brakujące trzy „oczka” już w ten weekend w Bytomiu?
Jest takie powiedzenie, że jak człowiek planuje to Pan Bóg się śmieje. Dlatego trzeba pracować i nie robić nie wiadomo jakich założeń, bo źle się to może skończyć. Na dziś mecz z Polonią jest najważniejszy i tylko o nim myślimy, przygotowujemy wszystkie siły na Polonię.

Zostanie pan w Stalowej Woli na nowy sezon?

Nigdy nie mów nigdy ale naprawdę nie wiem, jak się życie potoczy. Rok temu byłem gdzie indziej i wydawało mi się, że już jest z górki. Przecież jak się pojawi oferta z Barcelony, Realu albo Bayernu to nie odmówię (śmiech).

Dużo zmian będzie potrzebować „Stalówka” by w nowym sezonie nie drżeć do końca o utrzymanie?
To bardzo młody zespół, proszę spojrzeć na roczniki. Drużyna jest na dorobku i każda runda będzie pracować na korzyść. Mamy jednak deklaracje miasta i sponsorów, że piłka w Stalowej Woli jest potrzebna. A wzmocnienia, jak to w życiu, przydałyby się. To jednak dopiero przed nami, dziś wszystkie siły skupiamy na mecz z Polonią.

Kilka dni temu Stal Mielec utrzymała się w Nice 1 lidze. Spodziewał się pan takiej metamorfozy tej drużyny po pana dymisji i przyjściu Zbigniewa Smółki?
Jak pan zobaczy na budżet i skład jaki ja miałem po awansie i na to co jest teraz to dwie różne drużyny. Nawet nie można tego porównywać. Po awansie do 1 ligi straciliśmy kluczowych graczy ofensywy – Prokicia i Nowaka i nie było uzupełnień. Zimą zaś Stal wzmacniała się piłkarzami, z których większość gra w podstawowym składzie. My zamknęliśmy jeden etap – awans a teraz jest budowanie drużyny na wymogi 1 ligi a być może i wyżej. Dlatego gratuluję Stali utrzymania, już mnie tam nie ma i daleki byłbym od takich porównań, bo pół roku to w tym przypadku przepaść.

Waldemar Mazgaj

Dziennikarz sportowy od młodości, w Nowinach od 1997 roku. Od 2006 roku szef redakcji sportowej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.