Gimnazja w Zielonej Górze pełne obaw
- Nie likwidujmy, wspierajmy - mówią dyrektorzy gimnazjów. - Nie zgadzamy się na to, by nauczyciele stracili pracę - dodają związki zawodowe. A co na to samorząd?
W zielonogórskich gimnazjach uczy się obecnie 3.585 uczniów. Czyżby byli to ostatni absolwenci tego typu szkół? Być może, bo rządowe plany związane z likwidacją gimnazjów wciąż budzą emocje. Padały różne daty, dotyczące wprowadzenia zmian - 1 września 2016, a potem 2017 roku.
Dyrektor Gimnazjum nr 1 Roman Łuczkiewicz nie rozumie, z jakiego powodu szkoły te miałyby być likwidowane
Argumenty, które słyszy, nie przekonują go. Bo mówi się o agresji, tymczasem badania pokazują, że wcale nie w gimnazjach, ale szkołach podstawowych jest ona największa. Poza tym to media nagłaśniają problem i to gimnazjom przyprawiono gębę, że wszelkie zło wiąże się z nimi. Tymczasem pewne zachowania dotyczą uczniów na różnych szczeblach edukacji. I nie jest to norma, a raczej margines.
To gimnazjom próbuje się przypisać powód obniżenia poziomu studentów. Zapomina się o tym, że dziś w Polsce mamy 400 uczelni, niż demograficzny. Na studia przyjmuje się każdego, jak zauważa wiceprezydent miasta Wioleta Haręźlak, wystarczy podać PESEL.
Kolejny argument przeciwko gimnazjom to ten, że w tak krótkim czasie nauki nie powstają więzi między uczniami
- Gdy uczeń składa dokumenty, pytamy się, z kim chciałby być w klasie. By na początek miał kolegów, koleżanki z podstawówki - mówi dyrektor Gimnazjum nr 6 Sławomir Baranowski. - Tak też się dzieje. Poza tym uczniowie szybko nawiązują przyjaźnie.
- Jakie są płacze na zakończenie szkoły?! - dodaje R. Łuczkiewicz. - To też o czymś świadczy.
- Dziś uczeń musi być przygotowany do zmian, musi być mobilny, bo tego wymaga od nas życie - podkreśla W. Haręźlak.
- Gdybyśmy spytali uczniów, czy chcieliby wrócić do podstawówki, to większość powiedziałaby, że nie. Bo oni w gimnazjum czują się bardziej dorośli, odpowiedzialni. Są chętni do współrządzenia szkołą - mówi S. Baranowski.
Dlatego uczestnicy debaty uważają, że burzenie wszystkie- go od podstaw nie ma sensu. Choć oczywiście zmiany są konieczne, choćby związane z biurokracją, którą nauczyciele są zarzucani.
Zdaniem prezesa lubuskiego oddziału ZNP Bożeny Mani, likwidacja gimnazjów nie spowoduje likwidacji różnych problemów
One nie znikną. Dlatego trzeba szkoły wspierać przez zatrudnianie psychologów, pedagogów, tworzenie mniej licznych klas. - W Polsce mamy ponad 7,5 tys. gimnazjów, ich likwidacja spowoduje, że nie wszyscy nauczyciele znajdą zatrudnienie - zauważa B. Mania. - Zmiana oznacza kolejne koszty, związane z nowymi programami, podręcznikami, przygotowaniem szkół (zamiana gimnazjów na podstawówki).
Mówienie, że gimnazja źle kształcą są nieprawdziwe
Badania PISA 2012 naszych gimnazjalistów ,,postawiły” w czołówce krajów Unii Europejskiej! Bożena Pierzgalska z nauczycielskiej Solidarności zauważa, że za wcześnie na sądy. Dlatego „S” chce rozmawiać o całym systemie edukacji nie tylko o gimnazjach. Najpierw związek chce poznać program. Jeśli okaże się, że można go realizować w obecnym systemie, to niech tak zostanie. A jeżeli nie można, trzeba go inaczej ułożyć. Ale na długie lata. Bo dość ciągłych reform.