Ewa Gadomska i jej girlboss. Kobiety górą, a Śląsk to region otwartych głów
Urodziła się w Sanoku,studiowała w Lublinie. Pierwszą firmę założyła w wieku 19 lat. Dziś związana jest ze Śląskiem. Mieszka w Katowicach na Nikiszu. Ewa Gadomska, właścicielka firmy doradczej i pomysłodawczyni projektu „Girlboss”, wspiera przedsiębiorcze kobiety, prowadząc bezpłatne szkolenia. O Śląsku mówi: To region otwartych głów i wielkich możliwości.
Pierwszy biznes w wieku 19 lat, a jakie pierwsze doświadczenia?
Straszne. Gdy rozpoczęłam studia, od razu postanowiłam, że rodzice nie będą mnie utrzymywać. Żyłkę do biznesu odziedziczyłam po mamie. Brat też kilka lat temu założył swoją firmę. Na lubelskim rynku byłam kompletnie zielona, ale pełna zapału. Mama od dzieciństwa mi powtarzała, że na rajstopy to sobie sama mam zarobić, a nie prosić żadnego faceta. Zawsze byłam bardzo samodzielna. Mam potrzebę posiadania własnych pieniędzy. Daje to nieoceniony komfort psychiczny. Najpierw zaczęłam pracować w agencji reklamowej, gdzie spotkałam swoją przyszłą wspólniczkę. Z agencji wyleciałam jednak za skrytykowanie projektu. To zmobilizowało mnie do działania. Bez grosza przy duszy wynajęłyśmy z koleżanką biuro w galerii handlowej. Bywało tak ciężko, że płakałyśmy po nocach i na tydzień miałyśmy po 10 złotych. Ale zacisnęłyśmy zęby i udało nam się stworzyć agencję modelek, agencję fotograficzną, ale też zorganizować i wypromować wybory na Miss Ziemi Lubelskiej. Nie byłam traktowana poważnie przez sponsorów, ale w końcu udało się ich pozyskać. Kilku klientów nas oszukało, uznając, że takie małolaty można wyrolować.
Samo życie...
To też była nauka na przyszłość. Z koleżanką założyłyśmy jeszcze Akademię Wizerunku, którą Sabina do tej pory prowadzi. Ja zaczęłam prowadzić pierwsze warsztaty dla kobiet z zakresu wizerunku, pewności siebie. Sabina uczyła podstaw makijażu i stylizacji. Teraz robi to Maja Sablewska, ale my byłyśmy pierwsze (śmiech). Ja wkrótce zmieniłam adres na Śląsk, w którym się zakochałam. Zresztą nic dziwnego, bo mieszkam na Nikiszu.
Czy da się z przyjaciółmi prowadzić biznes? Zaprzyjaźniać z szefem?
Pewnych granic nie należy przekraczać. Można się lubić, ale jest pewna cienka linia, za którą nie należy przechodzić. Wtedy pracodawcy trudniej egzekwować coś od pracownika i odwrotnie, bo pracownikom trudniej np. negocjować podwyżkę.
W dalszej części:
- Kto przeszkadza kobietom: mężczyźni czy inne kobiety
- Do czego dobry jest Lublin, a do czego Katowice
- Skąd pomysł na bezpłatne szkolenia
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.
już od
3,69 ZŁ /dzień