Dionizy Garbacz oddaje sprawiedliwość rozwadowskim ofiarom Holocaustu [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Katarzyna Gajda-Bator/IPN
Piotr Samolewicz

Dionizy Garbacz oddaje sprawiedliwość rozwadowskim ofiarom Holocaustu [ROZMOWA]

Piotr Samolewicz

Stalowowolski regionalista Dionizy Garbacz w swej książce „Żydzi w Rozwadowie i Stalowej Woli. Czas wojny i okupacji” (2022) jako pierwszy rodzimy badacz podaje pełną liczbę rozwadowskich Żydów, ofiar Holocaustu.

Książka o rozwadowskich Żydach jest pana pierwszą książką o tematyce żydowskiej. Dlaczego pan ją napisał?

Informacji na ten temat było bardzo wiele, zwłaszcza w internecie, ale wiele z nich było nieprawdziwych. I to mnie zbulwersowało. Rozwadów, obecnie dzielnica Stalowej Woli, był jedynym w Polsce południowo-wschodniej miasteczkiem, w którym przed wojną mieszkało więcej Żydów niż Polaków. Na 3,5 tys. ogólnej liczby mieszkańców było ich 2 tys. Wśród tych nieprawdziwych informacji ukazała się taka, że dwóch polskich lekarzy, Łazowski i Matulewicz, wyratowało w 1942 roku 5 tys. rozwadowskich Żydów. Prof. Uniwersytetu w Illinois Łazowski udzielił wiele lat temu jednej z chicagowskich gazet wywiadu, mówiąc o tym że dzięki sfingowanej epidemii tyfusu udało się uratować kilka tysięcy Żydów. Gdy te słowa dotarły do kraju, dziennikarze zrobili z Łazowskiego polskiego „Schindlera”. A prawda jest taka, że w 1942 roku tylu Żydów w Rozwadowie nie mieszkało, gdyż wszystkich ich Niemcy koleją przetransportowali do Dębicy, a stamtąd do obozu śmierci w Bełżcu. W ogóle tylu Żydów nie mieszkało w Rozwadowie.
[polecane]23463711[/polecane]

Ile lat pracował pan nad książką?

Miałem to szczęście, że w latach 80., w stanie wojennym, pracowałem w powołanym przez abp. Ignacego Tokarczuka zespole historyków, który miał napisać monografię archidiecezji przemyskiej z czasów wojny i okupacji. I wówczas udało mi się zebrać wiele informacji od żyjących jeszcze świadków wydarzeń z czasu okupacji i spisać je. I to był zaczątek przyszłej książki. Pisałem ją dwa lata. Chciałem, by była dokładna. Sprawdzałem każdą informację. Docierałem do archiwów, m.in. Archiwum Akt Nowych i archiwum w Sandomierzu. W archiwach tych znalazłem księgi, w których były wyszczególnione wszystkie majątki Żydów rozwadowskich. Z tych ksiąg zaczerpnąłem wiele ciekawych informacji. O dziwo, bardzo pomocne okazało się dla mnie archiwum Huty Stalowa Wola z czasów okupacji. Dzięki niemu udało mi się odtworzyć liczbę uciekinierów, zabitych i zmarłych, w ogóle całą listę Żydów, którzy przewinęli się przez obóz w hucie od 1942 roku do jego likwidacji w lipcu w 1944. Podczas likwidacji obozu w hucie Żydzi nie byli rozstrzeliwani tylko wywożeni do innych obozów, także w Reichu, gdzie udało im się jakoś przeżyć wojnę. W obozie w Stalowej Woli pracowali Żydzi przede wszystkim ze zlikwidowanego obozu w Rozwadowie na Młodyniu. Ten z kolei utworzono w 1942 r. dla Żydów z innych miejscowości po tym, jak Niemcy zlikwidowali rozwadowski sztetl. W rozwadowskim obozie panowały okrutne warunki. Żydów zabijano bez powodu. W obozie w Stalowej Woli nie było takich praktyk.

Czy Polacy pomagali Żydom?

Ta pomoc nie była powszechna, bo Żydzi przed wojną żyli swoim życiem w enklawie. Z Polakami utrzymywali głównie kontakty handlowe, zatrudniali ich też w swoich firmach. Mało kto wie, że część Żydów rozwadowskich nie mówiła po polsku, posługiwała się jidysz. Sporo rozwadowskich Żydów przetrwało wojnę, głównie ci, którzy biegle mówili po polsku, czyli inteligencja i majętni, przetrwali też ci, którzy mieli polskich przyjaciół. Natomiast w Stalowej Woli nie było Żydów, przed wojną był zakaz osiedlania się ich w tym mieście. Podczas okupacji mieszkały w nim tylko trzy Żydówki podające się za Polki.

Ilu rozwadowskich Żydów zginęło w takim razie podczas wojny i okupacji?

Ustaliłem listę ofiar, która sięga niespełna 900 osób.

W jaki sposób?

Na podstawie danych dostarczonych przez instytut Yad Vashem w Izraelu. Pomocy udzielił mi syn, naukowiec uniwersytetu w Oslo.

Drukując w książce nazwiska ofiar Holocaustu oddaje pan im hołd?

Oddaję sprawiedliwość. Bardzo mi zależało na tych nazwiskach, gdyż nikt przede mną tego nie zrobił. Ta lista jest w 98 proc. pełna. To są osoby, które w dniu wybuchu wojny były zameldowane w Rozwadowie. Ustaliłem też niewielką część nazwisk ofiar obozu w Rozwadowie. Może Yad Vashem pomoże mi skompletować całą listę?

[polecane]23186549[/polecane]

Czy Polacy mordowali Żydów?

To się zdarzało; wzajemne stosunki nie były wspaniałe, jak często się o tym mówi. Żydzi stanowili enklawę, nie było bliskich związków Polaków z Żydami. Przed wojną Żydzi opanowali całkowicie handel w Rozwadowie, mieli 60 sklepów. Moi świadkowie mówili, że w hucie w Stalowej Woli Polacy pomagali Żydom przede wszystkim z litości, byli też tacy, którzy korzystali materialnie na udzielaniu pomocy. Polacy też włączali Żydów do swoich brygad.

A jak Żydzi zachowywali się wobec Polaków, szczególnie w 1939 roku?

Żydzi na Zasaniu w dużej części serdecznie witali wojska sowieckie, w niektórych miejscowościach budowali nawet bramy powitalne. W Ulanowie, gdzie schroniło się wielu rozwadowskich Żydów po ucieczce przed Niemcami, wraz z komunistami organizowali komitety rewolucyjne oraz milicję ludową. Żydzi współpracujący z Sowietami uznawali się za pełnoprawnych gospodarzy Ulanowa i chcieli nawet zorganizować kino w parafialnym kościele, ale nie udało im się, bo wojska sowieckie szybko opuściły miasto. Jeden ze świadków opisywał, że podczas wiecu zorganizowanego przez Żydów za zezwoleniem NKWD nie padło ani jedno słowo potępiające Niemców, natomiast wiele oskarżycielskich pod adresem Polski.

Dionizy Garbacz podczas spotkania z czytelnikami w rzeszowskim IPN
Piotr Samolewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.