Co jednoczy Polaków wokół ojczyzny. Wspólny wróg?

Czytaj dalej
Andrzej Plęs

Co jednoczy Polaków wokół ojczyzny. Wspólny wróg?

Andrzej Plęs

Czy polski patriotyzm musi mieć wroga? Czy stał się własnością grup politycznych, które przeciwnikom odmawiają prawa do miana patriotów? A może się odradza...

Ojczyzna to wielki, zbiorowy obowiązek - widniało za Cyprianem Kamilem Norwidem na ścianach klas szkolnych w latach 70. i 80. Hasło to miało budować w młodzieży postawy patriotyczne. Wolna Polska postawiła na prawa jednostki, więc pojęcie „zbiorowy” straciło na znaczeniu. Co jest obowiązkiem wobec ojczyzny, też stało się dyskusyjne. Bo przecież udział w wyborach powszechnych obowiązkowy nie jest, choć niewątpliwie jest przejawem postawy patriotycznej. Zdefiniowanie pojęcia patriotyzmu tylko z pozoru jest łatwe, jak patriotyzm ma się dziś realizować - jeszcze trudniejsze.

Gdzie trzech Polaków, tam cztery patriotyzmy. Miłość ojczyzny powinna nas łączyć w jeden, spójny naród, tymczasem niekiedy bardziej dzieli niż łączy. Jeśli policja zawiedzie, to na polskich ulicach w Święto Niepodległości nacjonaliści znów wezmą się za łby z liberałami, a obie strony będą podkreślać, że na ulice tego dnia wypędziła ich miłość do ojczyzny. I obie strony pewnie będą miały rację.

Patriotyzm wieloimienny

Socjologia, przy wsparciu opinii historyków idei, podkreśla, że na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci polskie pojmowanie patriotyzmu budowano na romantycznej wizji państwa, narodu i powinności obywatela wobec nich, ale też na przestrzeni tego czasu pojęcie patriotyzmu ewoluowało. A czasem wręcz dewaluowało się. Przecież „księża - patrioci”, to byli ci, którzy otwarcie wspierali władzę ludową. Przecież Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego gromadził ludzi, mających być polityczną legitymizacją wprowadzenia stanu wojennego.

A po drugiej stronie też byli patrioci, którzy manifestowali brak akceptacji dla tamtego ustroju i tamtej władzy. I każda władza w każdym okresie miała pełne usta patriotyzmu, używając często tego pojęcia, jako oręża do walki z przeciwnikiem politycznym. Wydaje się, że „po drodze” dziejowej Polacy zatracili uniwersum, patriotyzm zamknięto w klatce doktrynerstwa, naród zgubił wspólną płaszczyznę, na której można było szukać porozumienia - czym jest patriotyzm.

Wręcz przeciwnie: patriotyzm stał się własnością grup politycznych, którzy przeciwnikom odmawiają prawa do miana patriotów. Dr Krzysztof Prendecki, socjolog na Wydziale Zarządzania Politechniki Rzeszowskiej, określa to zjawisko z odrobiną przekory:

- Uznajemy za naturalne, że rodzice bardzo często uważają swe pociechy za najlepsze, najmądrzejsze i najładniejsze - mówi. - To dlaczegóż nie zaakceptować, że są wśród nas rodacy, którzy tylko swoje poglądy uważają za najcudowniejsze pod słońcem. I ze zdaniem innych się nie liczą. Jeśli ja mam rację, poglądy innych mnie nie interesują. Ewentualnie z nimi powalczę. Zatem nie powinien nas szokować podział na lepszych i gorszych Polaków, na osądy, że patriotyzm prawicowy jest lepszy od lewicowego. Lub odwrotnie. Kapitalnie to ujął Marek Koterski w Dniu Świra: „Moja racja jest mojsza niż twojsza, bo moja racja jest najmojsza”.

Dajcie Polakom rządzić...

Co jednoczy Polaków wokół ojczyzny. Wspólny wróg?

Dr Anna Siewierska-Chmaj, politolog z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie potwierdza, że nasze pojęcie patriotyzmu przez ostatnie kilkanaście lat straciło swoje uniwersum.

- Zostało zaanektowane przez ideologię nacjonalistyczną, co jest niepokojące - twierdzi. - A przecież my, Polacy, mamy specyficzne pojmowanie pojęcia narodu, bardzo mistyczne. Polskie oblicze patriotyzmu świetnie sprawdzało się w warunkach wojny, okupacji, zaborów, bez martyrologii niespecjalnie się sprawdza.

Czy to znaczy, że polski patriotyzm musi mieć wroga, by istnieć?

- I właśnie przeciwko temu protestuję - protestuje pani doktor. - To nie patriotyzm, a nacjonalizm, to on musi mieć wroga, wiąże się z egocentryzmem, egoizmem plemiennym, wywyższaniem się i to zawsze dokonuje się kosztem innych. Patriotyzm pozbawiony jest elementu wartościowania i - wbrew pozorom - jest trudniejszy. Bo zakłada miłość do ojczyzny, mimo zdrowego rozsądku, mimo krytycyzmu wobec ojczyzny. Nie miłość za coś, a wręcz wbrew czemuś.

I powołuje się na tekst piosenki Grzegorza Ciechowskiego „Nie pytaj o Polskę”, która świetnie obrazuje tę trudną miłość.

Jeśli patriotyzm jest walką „za wolność waszą i naszą”, to nacjonalizm już tylko za naszą. Obojętnie z kim: z Unią Europejską i żydami, z masonerią i liberałami, i z każdym, kto myśli inaczej. Dr Siewierska-Chmaj odwołuje się do XIX-wiecznego polskiego pojmowania patriotyzmu i narodu. Bo wtedy naród był pojęciem mocno mistycznym, uniwersalnym, pełnym sacrum i absolutnie pozbawionym egozimu narodowego. Dzisiejszy patriotyzm zwykło łączyć się z odcieniami nacjonalizmu, a patriota to ten, który musi ojczyzny bronić przed wrogiem. Jakimkolwiek, rzeczywistym, albo wyimaginowanym. I chyba nigdzie na świecie zawołanie, że “wspólny wróg jednoczy” nie ma tak głębokiego sensu.

- Posiadanie wroga niewątpliwie scala nasz naród - potwierdza dr Prendecki. - A Otto von Bismarck powiedział przecież, dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą.

Patriota bez wojny

Według ostatniego sondażu IBRIS, wychowanie dzieci w duchu patriotycznym, płacenie podatków oraz gotowość poświęcenia życia lub zdrowia dla ojczyzny są dla współczesnego Polaka wyznacznikami postawy patriotycznej. Ale także - udział w wyborach, uczestniczenie w życiu społecznym (stowarzyszeniach, fundacjach, organizacjach pozarządowych), pomaganie innym.

- To nie czas na patriotyzm mistyczny, raczej ten pozytywistyczny, pracę u podstaw, patriotyzm gospodarczy, społeczny - twierdzi dr Siewierska-Chmaj. - Po prostu wypełnienie obowiązków obywatelskich.

Czy brak udziału w wyborach to postawa niepatriotyczna? Nie zawsze.

Co jednoczy Polaków wokół ojczyzny. Wspólny wróg?
Krzysztof Kapica

- Chodzenie na wybory możemy uznać za oznakę patriotyzmu - tłumaczy dr Prendecki. - Choć jeśli ktoś nie idzie głosować, bo się nie zna na polityce albo zawiedli go dotychczasowi i ma do nich uraz, to powinniśmy uszanować tę decyzję. I nie skreślać z listy patriotów. W USA frekwencja w wyborach jest stosunkowo niska, w poprzednich wyborach prezydenckich wzięło tam udział mniej niż 55 procent Amerykanów, do parlamentu jeszcze mniej. A ten kraj nadal jest supermocarstwem, a mieszkańcy uchodzą za przykładnych patriotów, wywieszając masowo flagi przed domami i hucznie świętując swoje święta państwowe.

Tylko jak tu kochać ojczyznę, której „twarzami” są politycy o niskim szacunku społecznym, a państwo jest presyjne wobec obywatela.

- Miłość do ojczyzny przychodzi sama kiedy przebywamy dłużej na emigracji, również w sytuacji zagrożenia III wojną światową o tę miłość wcale nie trzeba będzie zabiegać, przyjdzie sama. Umiłowanie władzy nie jest łatwe, ale to politycy swoim postępowaniem do takiego stanu doprowadzili. Nie zakochując się w naszych władcach, bądźmy patriotami choćby i lokalnymi - podpowiada dr Prendecki. - Wyrażając to choćby zakupami u lokalnych producentów żywności, wspierajmy swoich sąsiadów na ile to się da, nie oglądając się na sztuczne wojenki na górze.

Zdaniem dr Siewierskiej-Chmaj, dla pojmowania patriotyzmu ogromnym błędem jest rozgraniczenie pojęć państwa i narodu, bo patriotyzm musi mieć w sobie szacunek wobec państwa, pracę na jego rzecz, szanowanie jego instytucji.

Patriotyzm nie jest cool?

Przyszłość narodu stroni od manifestacji postaw patriotycznych, dla zdecydowanej część młodzieży patriotyzm nie jest cool. Inaczej dla członków Związku Strzeleckiego „Strzelec” w Rzeszowie. Choć i oni przyznają, że ich postawa nie jest postawą dla rówieśników powszechną.

- Ale na pewno nie stosujemy podziału: my patrioci, a wy nie - zastrzega sekcyjny „Strzelca” Eryk Wepsięć. - I nawet pomiędzy sobą różnimy się sposobem definiowania patriotyzmu. A generalnie: społeczna „ściana”, wśród wielu moich rówieśników panuje przekonanie, że nie ma patriotyzmu, jest tylko polityka, że Polska jest sprzedana, a w ogóle, to unika się tematu patriotyzmu.

Dodaje, że patriotą nie jest tylko raz w tygodniu, kiedy wkłada mundur.

- Może niektórzy traktują mundur, symbole patriotyczne, jak modę, ale dla wielu to obiekty szacunku - mówi strzelec Izabela Papuga, jego koleżanka ze „Strzelca”. - A patriotyzm powinien zaczynać się od wiedzy, nie od symboli. Znajomości hymnu narodowego, choć trochę historii własnej ojczyzny.

Strzelec Adrian Domino mówi, że z patriotyzmem nikt się nie rodzi, że budzi się pod wpływem środowiska rodzinnego, odpowiedniego środowiska rówieśniczego, powinien być kształtowany przez szkołę i odpowiedni dobór przekazów medialnych.

- Patriotą jest ten, kto przyznaje się do polskości, identyfikuje się z tradycją narodową, zna przeszłość narodu, akceptuje w niej istnienie tych dobrych rzeczy i tych złych też, kultywuje pamięć o przodkach i bohaterach narodowych - wylicza. - I pewne zobowiązania wobec narodu.

Zobowiązania to akurat coś, co naturze Polaka jest wstrętne, tymczasem do „Strzelca” garnie się coraz więcej młodzieży. Czasem dlatego, że są uczniami tzw. klas mundurowych, czasem ciekawość, słomiany zapał. Ale jest ich coraz więcej. Można mówić o modzie na patriotyzm?

- Może to tylko reakcja na tendencje ostatnich kilku lat, kiedy patriotyzm nie był wartością szczególnie cenioną przez władze - diagnozuje Matuła. - Zmienił się nieco klimat polityczny, manifestowanie przywiązania do ojczyzny jest teraz bardziej cenione.

Moda czy nie, przeciętny Polak będzie się uważał za patriotę. Nawet jeśli nie uczestniczy w powszechnych wyborach, aktywność społeczna jest mu wstrętna, podatki płaci bardziej ze strachu przed organami skarbowymi niż z potrzeby serca, a jego znajomość hymnu narodowego ogranicza się do pierwszej zwrotki. Nawet wtedy, kiedy nie zada sobie trudu, by w supermarkecie sprawdzić, czy kupuje “dobre, bo polskie”, co przecież niewiele kosztuje wysiłku. I trudno go winić za to, że 11 listopada nie wyjdzie manifestować na ulicę, bo być może taka manifestacja kojarzy mu się bardziej z partiokratyczną wojenką domową, a nie z miłością ojczyzny.

Nasz „patriotyzm uliczny” jest widowiskowy, ale przecież nie powszechny. Dr Prendecki twierdzi, że najbliższe Święto Niepodległości zgromadzi na ulicach ledwie garstkę, wcale nie reprezentatywną dla narodu.

- Większość zostanie w domach, w kapciach przed telewizorem. A jedyna walka, jaka się odbędzie, to o pilota.

Andrzej Plęs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.