Chris Czerapowicz: Mój prapradziadek pochodził z Polski

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Jefimow
Sebastian Czech

Chris Czerapowicz: Mój prapradziadek pochodził z Polski

Sebastian Czech

W Szwecji ważniejszy jest hokej, piłka czy ping-pong - mówi CHRIS CZERAPOWICZ, nowy zawodnik Miasta Szkła Krosno.

Zaaklimatyzowałeś się już w Krośnie?

Oczywiście, i to całkiem szybko. Może dlatego poszło, jak z płatka, bo mój prapradziadek pochodził z Polski, ale nie wiem dokładnie z jakiej jej części. Ja urodziłem się w Szwecji.

Skąd twoje koszykarskie zainteresowania?

Ojciec jest trenerem koszykówki.

Pewnie towarzyszyłeś mu w treningowych zajęciach?

I to jak często. Od dziecka większość czasu spędzałem w hali, próbując uczestniczyć w treningach prowadzonych przez ojca i złapałem koszykarskiego bakcyla. Do tego stopnia, że zapragnąłem grać w koszykówkę zawodowo, stwierdziłem, że to znakomity sposób na życie.

Trzeba mieć basket w genach, żeby zafascynować się nim w Szwecji. Przecież tam najpopularniejszy jest hokej, później piłka nożna i tenis stołowy.

No faktycznie, koszykówka nie jest sportem narodowym w Skandynawii. Za to hokej, piłka i ping pong wywołują ogromne emocje. Większość młodzieży uprawia te właśnie sporty, i to z wielkim powodzeniem. Wystarczy spojrzeć na wyniki uzyskiwane przez kadrowiczów Szwecji, zarówno w seniorach, jak i grupach młodzieżowych. Są naprawdę doskonałe. O przedstawicielach tych dyscyplin mówi cały świat, są znani i rozpoznawalni na wszystkich kontynentach, a na ich mecze w Szwecji przychodzą tłumy.

I pewnie przyspieszają karierę?

Chyba tak, skoro na przykład hokejowym meczom towarzyszy olbrzymie zainteresowanie. Kibice napędzają sponsorów, transmisje, więc głośniej o zawodnikach reprezentujących popularniejszą dyscyplinę sportu.

A ty się uparłeś na koszykówkę.

(śmiech) Z genetyką nie wygrasz. Zwłaszcza, kiedy towarzyszysz ojcu prowadzącym koszykarskie treningi w halach, przeżywasz emocje podczas meczów jego drużyny, po prostu żyjesz tym, kibicujesz mu. Ponadto miałem odpowiednie warunku fizyczne do uprawiania basketu. Zawsze byłem wysoki, dzisiaj mam 201 centymetrów wzrostu, zatem nie pozostało nic innego, jak tylko spróbować spełnić się w roli zawodnika.

Do hokeja też potrzebują chłopów, jak tury.

(śmiech) Ale wolałem parkiet od lodu. Jak skorupka za młodu czymś nasiąknie, to nie ma odwrotu.

Najważniejsze, że się koszykarsko spełniłeś. Zostałeś reprezentantem Szwecji, więc wskoczyłeś na odpowiedni poziom kariery, potwierdziłeś predyspozycje.

Jestem z tego dumny. Poza tym wygrałem ligę szwedzką z zespołem Södertälje Kings. Dlatego nie żałuję, że poszedłem koszykarską drogą. Miałem rację, wybierając tę dyscyplinę.

Jak poszło Szwecji w eliminacjach Eurobasketu 2017?

Nie zdołaliśmy awansować, ale mieliśmy w grupie Rosję oraz Bośnię i Hercegowinę. Przegrywaliśmy minimalnie. Z Rosjanami czterema punktami, z Bośniakami dwoma, a w rewanżu trzema. Tylko Rosjanom w drugim meczu ulegliśmy dwunastoma „oczkami”. Wstydu jednak nie przynieśliśmy, a moim zdaniem wręcz przeciwnie, zrobiliśmy ewidentny postęp. Basket szwedzki jest na dorobku, więc wszystko przed nami. Nabraliśmy doświadczenia i wierzymy w lepszy rezultat eliminacji do mistrzostw świata.

A liga polska mocniejsza jest od szwedzkiej?

Uważam, że tak. Są cztery pierwsze ekipy z PLK reprezentujące naprawdę wysoki poziom. W Szwecji nie ma tak silnej czołówki.

O potencjale wicemistrza Polski, Rosie Radom przekonałeś się osobiście, inaugurując przeciwko tej drużynie ekstraklasowy sezon w barwach Miasta Szkła.

Potwierdziłem swoją opinię o najlepszych polskich ekipach. Są naprawdę mocne i trzeba prezentować nie lada umiejętności, żeby je ograć.

Na razie wasze umiejętności wystarczyły na pokonanie AZS-u Koszalin.

To było wspaniałe. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, że w ekstraklasie można powalczyć o korzystny wynik. Po dwóch pierwszych meczach możemy śmiało powiedzieć, że nie stoimy na straconej pozycji w rywalizacji z polską koszykarską elitą.

Starałeś się o kontrakt w NBA, ale nie zostałeś wybrany w drafcie w roku 2014. Ponowisz jeszcze próbę?

Przede wszystkim muszę udowodnić, że się nadaję do gry w najsilniejszej lidze świata. I mam nadzieję, że dokonam tego w polskiej ekstraklasie. Skupiam się na grze w Krośnie, by mieć jak największy udział w jak najlepszych wynikach uzyskiwanych przez Miasto Szkła.

Sebastian Czech

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.