Bieszczady czekają na słońce. Turyści też: „Lada dzień będzie lepiej” zapowiadają miejscowi

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Andrzej Plęs

Bieszczady czekają na słońce. Turyści też: „Lada dzień będzie lepiej” zapowiadają miejscowi

Andrzej Plęs

Kilka żaglówek na zalewie, reszta stoi zacumowana przy kei. Na szlaki, i to zwykle te krótkie, wybierają się najbardziej zdeterminowani. W pensjonatach sporo wolnych miejsc. Pogoda „wymiotła” Bieszczady z turystów. „Lada dzień będzie lepiej” - zapowiadają miejscowi.

- Wesoło nie jest, ale narzekać nie można - z Centrum Informacji Turystycznej w Cisnej tchnie raczej optymizmem. - Mimo że środek sezonu, to tłumów nie ma, ale to nie jest tak, że Bieszczady opustoszały. To tylko takie wrażenie, bo tylko na szlakach nie jest tłoczno. Turystów wciąż jest tu sporo, mimo takiej pogody, ale jak nam powiedziała jedna turystka: najważniejsza jest pogoda ducha.

Fakt, że właściciele miejsc noclegowych przez ostatnie dwa tygodnie odbierają sporo rezygnacji z rezerwacji, a dwa tygodnie nieustających opadów odebrały niektórym miłośnikom Bieszczadów nadzieję na udany urlop pod połoninami. Ci, którzy w Bieszczadach żyją z turystyki, nie rozpaczają przesadnie. Słoneczna pogoda w maju i czerwcu sprawiła, że ich zyski były wówczas nadspodziewanie duże jak na tę porę roku i rekompensują straty ostatnich tygodni. Tym bardziej że decydująca o frekwencji pogoda lada dzień ma się poprawić. Tymczasem wierni Bieszczadom turyści nawet przy takiej pogodzie mają co robić.

- Krótsze trasy spacerowe, wyprawy do punktów widokowych, Połonina Wetlińska i Chatka Puchatka - proponuje BIT w Cisnej. - A do końca sierpnia będzie jeszcze mnóstwo imprez w Bieszczadach, które też ściągną turystów. Zapewniam, że jeśli pogoda się poprawi, to do końca lipca będzie duży problem ze znalezieniem miejsca noclegowego. Jeszcze ten weekend może być ciut słabszy, a potem będzie bardzo dobrze.

Deszcz w Bieszczadach turystów „poukrywał” w domkach i pensjonatach, ale nie wygonił.

- Nie ma pustki nad Soliną - zapewniają w biurze informacji turystycznej w Polańczyku. - W Solińskiej Nocy Kabaretowej uczestniczyły tłumy. Pogoda nie dopisuje, ale to nie tak, że są pustki. Może część turystów rezygnuje z pobytu, bo mamy intensywne opady. Ci, którzy zostają, wciąż mają do wyboru mnóstwo atrakcji. Patrząc na raporty dobowe, na utargi, widzę, że ruch turystyczny jest bardzo dobry, chociaż wydaje się, że turyści się pochowali. W bazie noclegowej też nie zauważamy dramatu. Śledzimy ruch na stronach internetowych, pojawiają się ogłoszenie o wolnych miejscach noclegowych, ale nie są to ilości alarmujące - zastrzega BIT w Polańczyku. - To chwilowe. Zapowiada się piękna pogoda i dwie atrakcyjne imprezy w najbliższych dniach, które ściągną turystów. Będzie piknik strażacki w Bóbrce z pokazem ognia, teatrem i koncertami, a w niedzielę Dzień Drwala.

Maria Latusek z Bieszczadzkiego Centrum Informacji Turystycznej w Lesku uważa, że odpływ części turystów z Bieszczad nastąpił z początkiem lipca po głośnym ataku wilka na dzieci. Deszcz tylko dla niewielu jest powodem, by rezygnować z urlopu tutaj.

- Przyjeżdża wielu nowych turystów. Mają problem, bo deszcz pada i przestaje, pada i przestaje, przez to nie bardzo potrafią zaplanować sobie czas. W „sytuacjach awaryjnych” decydują się na jednodniową wycieczkę do Lwowa, odwiedzają synagogę w Lesku, jadą do Sanoka, albo ruszają na spacery pod parasolami, choćby w ruiny klasztoru Karmelitów Bosych do Zagórza. W myczkowieckim Caritasie mogą oglądać Park Biblijny, dla dzieci też jest alternatywa, bo mogą nacieszyć się widokiem zwierząt w minizoo. A kolejka wąskotorowa już pod zadaszeniem, gdyby komuś deszcz przeszkadzał. Tu zawsze coś ciekawego się znajdzie - zapewnia Latusek.

I przesadą jest opinia, że ośrodki noclegowe świecą pustkami.

- Nie mamy informacji, by administratorzy takich miejsc bili na alarm. Miałam kilka przypadków, w których turyści przyjechali z przekonaniem, że z dnia na dzień znajdą miejsca pobytowe w Cisnej, Wetlinie, w wyższych partiach Bieszczadów. Wracali do Leska, bo tam wolnych miejsc nie znaleźli - podkreśla pani Maria.

W ośrodkach turystycznych można usłyszeć, że Bieszczady to nie tylko szlaki górskie i Zalew Soliński. A jeśli nawet przez dwa tygodnie część turystów wypłoszył deszcz, to wkrótce słońce przyciągnie tu nowych.

Andrzej Plęs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowiny24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.